You are here

MOSKWA ZADOWOLONA Z POLAKÓW

Skoro większość polskich wyborców głosowała świadomie na Rosję - naszego ukochanego sojusznika i nowego opiekuna, warto wiedzieć co o polskim wyborze sądzą w Centrum, a przynajmniej jakie opinie publikują tamtejsze media, stanowiące podobnie jak na nad Wisłą jeden z fundamentów niekontrolowanej władzy.

Argumenty i Fakty za Agencją Nowosti stwierdzają, iż Polacy „zagłosowali za umocnieniem więzi z Europą, za poprawą stosunków z Rosją i za stabilnością polityczną. Rosyjscy politolodzy ugadzają się, że Komorowski w porównaniu z Kaczyńskim jest lepszym wyborem Polaków z punktu widzenia rozwoju stosunków z Moskwą. Komorowski nie wyróżniał się jawnie antyrosyjskimi deklaracjami, a swoim przyjazdem 9 maja na paradę do Moskwy dał do zrozumienia, że nastawiony jest na przedłużenie kursu rządu polskiego skierowanego na polepszenie stosunków z Rosją. Politycy rosyjscy również podzielają ten punkt widzenia.

Michaił Margiełow, szef komitetu spraw międzynarodowych Rady Federacji, uważa, że zwycięstwo Komorowskiego oznacza, iż niedawne ocieplenie stosunków rosyjsko-polskich stanie się początkiem ich nowego, konstruktywnego etapu. Zauważył on, że „Komorowski nie choruje na rusofobię” i jest „współczesnym politykiem europejskim”. Zdaniem Konstantina Kasaczewa, przewodniczącego komitetu Dumy Państwowej ds. międzynarodowych, zwycięstwo Komorowskiego pozwoli na poprawienie nie tylko stosunków rosyjsko-polskich, ale także całości stosunków rosyjsko-europejskich. Kasaczew uważa, że Komrowski może zapewnić normalną współpracę wszystkich gałęzi władzy wewnątrz kraju, co uczyni dialog z Polską bardziej konstruktywnym.”

Jak widzimy więc już nikt Komorowskiemu i Putinowi nie przeszkadza. Ale początkowo było nerwowo.

Dla Kommiersanta z Warszawy pisze Paweł Szeremeta, niegdyś rosyjski korespondent w Mińsku aresztowany przez Łukaszenkę. Szeremeta uchodzi za dobrze poinformowanego i znany jest z pogłębionych analiz.

Szeremeta zwraca uwagę, iż dzień przed głosowaniem podpisano uzupełnienie do polsko-amerykańskiej umowy o systemie obrony antyrakietowej w wariancie, „który ma uchylić poważne pretensje ze strony Rosji. Eksperci wyjaśniają pośpiech pragnieniem polskich liberałów aby zabezpieczyć się przed kryzysem w stosunkach z Moskwą w wypadku zwycięstwa Jarosława Kaczyńskiego. Według danych Kommiersanta ze źródeł w polskim MSZ, Bronisław Komorowski w ciągu ostatnich dni mianował kilku ambasadorów w krajach kluczach dla Polski, aby w wypadku wyborczej przegranej, Platforma Obywatelska miała swoich ludzi na ważnych kierunkach polityki zagranicznej.”

Szerzej o amerykańskim systemie obrony rakietowej w Polsce i podpisanym w tej sprawie przez Hillary Clintont i Radosława Sikorskiego protokole uzupełniającym, przewidującym stacjonowanie rakiet SM-3 (lata 2015-2018) pisze Władimir Sołowiow. „Nowe podejście do systemu obrony antyrakietowej zakłada, że będą one w pierwszym rzędzie skierowane przeciwko rakietom o krótkim i średnim zasięgu. W tych celach na terytorium polskim, nieopodal granicy z obwodem Kaliningradzkim, w maju dyslokowano rakietowy kompleks Patriot.

Radosław Sikorski poinformował także, że Polska da Rosji możliwość dokonywania inspekcji obiektów obrony przeciwrakietowej: „Chcemy, żeby system ten był najbardziej przezroczystym, w szczególności, żeby Federacja Rosyjska była przekonana, iż budowany jest dla ogłoszonych celów, dlatego będziemy dawali możliwość jego sprawdzenia.” Hillary Clinton dodała, że system ma charakter obronny i „nie stanowi zagrożenia dla Rosji […] Chcemy współpracować z rosyjskimi partnerami od obrony antyrakietowej, ponieważ leży to w naszym interesie” – podkreśliła Clinton.”

Strona rosyjska oczywiście nadal jest niezadowolona, gdyż nigdy nie można jej dać wystarczająco dużo. Jak dalej pisze Sołowiow. „Nikt nie wyjaśnił kto i jak będą przeprowadzane inspekcje obiektów obrony antyrakietowej w Polsce. Również w Moskwie nikt nie ma o tym pojęcia. Źródła Kommiersanta w MSZ Federacji Rosyjskiej oświadczyły, że nie rozważano jeszcze warunków inspekcji.

„Stawialiśmy Polakom pytania dotyczące inspekcji. Nasze podejście do tej kwestii sprowadza się do tego, że jeżeli czymś nam machają przed nosem, nie wyjaśniając co to jest – to nie rozwiązuje problemu – powiedziało nam anonimowe źródło - Musimy wiedzieć dla jakich celów planuje się wykorzystanie tego rodzaju broni. Nie jesteśmy bananową republiką i mamy prawo znać szczegóły”. Tak więc nadszedł czas by nowy prezydent z woli inteligencji po wyższych szkołach gotowania na gazie zaczął się ćwiczyć w wyjaśnianiu i uległości. Na pewno w tej dziedzinie nie zawiedzie, ale czy Moskwa będzie zadowolona? A przecież to jest celem wyborców PO.

Autor publikacji: 
Polityka zagraniczna: 
Źródło: 
Gazeta Polska Nr lipca 2010