You are here

PIERWSZY THRILLER ESBECKI

Komisarz Świetlik odkrywa w kieszeni rzekomego samobójcy, księdza Ponińskiego magnetofon z zapisem jego rozmowy z mordercą, byłym esbekiem Sarzyńskim. Okazuje się, że przed zlikwidowaniem swej ofiary Szarzyński opowiedział jej o historii swego udziału w specjalnie zakonspirowanej jednostce SB, której zadaniem było przygotowanie transformacji.

Gdy Szarzyński, główny bohater, chłodny nie poddający się odruchom moralnym, dowiaduje się, iż jest wychowankiem ubeka, który pozbawił życia jego rodziców, działaczy antykomunistycznego podziemia oraz umieścił go w specjalnym domu dziecka hodującym janczarów dla nowego systemu (operacja „Janczar”), buntuje się przeciwko swemu opiekunowi i zabija go.

Akcja powieści toczy się zgodnie z wymogami gatunku i realiami PRL. Mamy tu bezpieczniaków wszystkich pokoleń i prostytutki, agentów różnego typu i księży złapanych w sieć SB, kombinacje operacyjne oraz werbunek pomocniczy wielkiej obliczonej na dekady gry operacyjnej.

Wraz z postępem akcji otwierają się przed nami kolejne stopnie wtajemniczenia. Autor zapewne czytał o zakonspirowanym Oddziale „Y” w Zarządzie II Sztabu Generalnego (wywiad wojskowy). Stąd jego „Struktura” czyli tajna organizacja powstała w latach 1980-tych w ramach SB z myślą o nadchodzących przemianach. Wkrótce jednak okazuje się, że jej początki sięgają lat 60-tych. Celem Struktury jest nie tylko przygotowanie resortu do nadchodzących zmian ale w ramach operacji „Sułtan” przejęcie kontroli nad Kościołem. Służy temu gra operacyjna „Sułtan”, którą zaczęto opracowywać w 1956. Polegała ona na werbowaniu najinteligentniejszych seminarzystów na 1 roku i przyjmowaniu ich do resortu. Następnie „janczarzy” - oficerowie prowadzący dbają o to by oficerowie-księża czyli „spahisi” robili kariery w Kościele, np. umożliwiając im wyjazdy na studia zagraniczne.  Widać tu wpływ historii biskupa Wielgusa. Jednocześnie „janczarzy” werbują biskupów przedstawiając się jako reprezentanci reformatorskiego skrzydła partii, które pod wodzą pierwszego sekretarza wkracza na drogę tajnego uniezależnienia się od Moskwy.

Wszystko byłoby w miarę logiczne ale oto autor wprowadza nas na drugi stopień wtajemniczenia. Teraz esbecy okazują się agentami Watykanu dążącymi razem z posoborowymi liberałami do opanowania komunistycznych służb specjalnych. Agentura SB w Kościele okazuje się agenturą Kościoła w SB. Tajemnicza organizacja ma wpływy wszędzie, od portugalskich służb specjalnych po PZPR i walczy z komunizmem w imię ducha soborowego. Pierwsze przemienienie to likwidacja granic a więc i obozu socjalistycznego i poddanie kontroli zjednoczonej Europy.

Teoria spiskowa wymyka się autorowi spod kontroli. Jakby tego było jeszcze mało, wchodzimy na trzeci poziom. Watykan i komunistyczne służby specjalne okazują się instrumentem w niewiadomych rękach walki o Europę starych tradycji przeciwko Europie liberalnej i konsumenckiej. Tę walkę tajemnicza organizacja, gdy już będzie kontrolować zjednoczoną Europę, ma prowadzić rozwijając rozbuchany liberalizm, zalewając stary kontynent „potokiem liberalnych swobód” by wywołać w ludziach obrzydzenie do nich. A wtedy stanie na czele antyrewolucji, która zmiecie demokrację, Kościół, kapitalistów i umożliwi powstanie nowego człowieka. Nastąpi drugie przemienienie. Nie istnieje poziom ostatni prawdziwej wiedzy o rzeczywistości, możemy się więc spodziewać, że za kolejną bramą pojawią się kosmici.

W political fiction nie wystarczy jednak opanować formę, trzeba także wiedzieć co chce się powiedzieć, a wymyślone gry operacyjne muszą mieć pewną dozę prawdopodobieństwa i oddawać prawdziwe sytuacje i wybory. Obawiam się, że z Twardocha polskiego Le Carrégo jednak nie będzie.

Szczepan Twardoch, Przemienienie, Wydawnictwo Dębogóra 2008, s. 286.

Autor publikacji: 
Recenzje i art. recenzyjne: 
Źródło: 
Gazeta Polska kwiecień 2008