You are here

KTO POTRZEBUJE ROSJI NA KAUKAZIE?

Ekspansja Rosji na Kaukaz rozpoczęła się jeszcze w XVIII wieku; w 1801 roku przyłączono Gruzję, ale Achałcyche w 1829, a Batumi, Kars i Ardachan dopiero w 1878 (dwa ostatnie okręgi Turcja odzyskała w roku 1918), natomiast w 1859 podbito czeczeńsko-awarskie państwo Szamila, a w 1828 roku podzielono ostatecznie Azerbejdżan między Rosję i Persję. Do Rosji przyłączono wówczas też perską część ziem ormiańskich. Najdłużej, bo do 1864 roku, trwały walki z udziałem polskich oddziałów powstańczych Teofila Łapińskiego i Klemensa Przewłockiego w Adygei i północnej Abchazji. Po ich zakończeniu Rosja wysiedliła do Turcji w całości plemiona kaukaskie zamieszkujące wybrzeże między Noworosyjskiem i Adlerem.

Obszar Kaukazu dzieli się na Kaukaz Północny, w 1918 roku przejściowo zjednoczony politycznie w Republice Górskiej i Kaukaz Południowy, zwany przez Rosjan Zakaukaziem, gdzie położone są trzy postsowieckie państwa należące do WNP: Gruzja, Armenia i Azerbejdżan. Część wschodnia Kaukazu Płn. obejmuje Inguszetię, Czeczenię i Dagestan, natomiast część zachodnia obszar od granicy z Inguszetią do Morza Czarnego, z którego wydzielono cztery republiki: Północną Osetię-Alanię, Kabardo-Bałkarię, Karaczajo-Czerkiesię i Adygeę.

W sensie politycznym do Kaukazu Północnego zalicza się również Abchazję, zamieszkałą przez ludność spokrewnioną językowo z Czerkiesami. Formalnie Abchazja należy do Gruzji, ale de facto od 1992 roku, po wygraniu wojny z Gruzją, podporządkowana jest Rosji, choć sama chce uchodzić za państwo niepodległe. Z punktu widzenia językowego spokrewnieni z Abchazami są również Mingrelczycy i Swanowie w sensie politycznym zaliczani do Gruzinów.

Oprócz Czeczenii, pozostałe republiki Kaukazu Północnego wchodzą w skład Federacji Rosyjskiej.

Osetia Południowa, formalnie stanowiąca część Gruzji, w praktyce połączyła się z Osetią Północną. Nagorny Karabach, po oddzieleniu się od Azerbejdżanu (formalnie 2.09.1991), stanowi obecnie de facto niepodległe państwo, które okupuje również 7 okręgów azerbejdzańskich, skąd wygnano ludność turecką. Z Armenii usunięto Azerów, a z Azerbejdżanu Ormian.

Rdzenną ludność Kaukazu tworzą Gruzini i górale kaukascy. Adygejczycy, Czerkiesi i Kabardyńczycy zamieszkują Kaukaz Zachodni. Stanowią oni jeden naród - Adyhe, choć rozdzielono ich na trzy republiki nadając im trzy nazwy. W rzeczywistości Adyhe jest nazwą własną Czerkiesów, Czerkiesi imieniem nadanym przez obcych, zaś Kabardyńczycy to tylko jedno z 12 plemion czerkieskich. Kabardyńczycy i Czerkiesi z republiki czerkieskiej mówią tym samym językiem, natomiast Czerkiesi z Adygei czyli Adygejczycy zachowali własne odrębności dialektalne. Do 1864 roku Czerkiesi stanowili większość mieszkańców obszaru położonego między Morzem Czarnym oraz rzekami Kubań i Terek. Na skutek przymusowej akcji wysiedleńczej do Turcji wygnano czerkieskie plemiona Natuchajów, Abadzechów, Szapsugów i bliskich im Ubychów - do dziś pozostało jedynie 10 tys nadmorskich Szapsugów w rejonie Łazyrowska - a na ich miejsce sprowadzono Rosjan, głównie kozaków. Jedynie w Kabardzie Czerkiesi tworzą dziś największą grupę narodową (46%), natomiast w republice Adygejskiej i Karaczajo-Czerkieskiej największą grupę narodową stanowią Rosjanie (odpowiednio 68% i 42%).

Ingusze i Czeczeńcy, których języki nie przekraczają różnic dialektalnych, tworzą grupę Wainach. Czasami jako trzeci naród wainachski wymieniani są Czeczeńcy-Akincy z Dagestanu, choć oni sami uważają się za rdzennych Czeczeńców, a nazwę i dialektalną odrębność akińską przypisują Czeczeńcom z Północno-Wschodniej Czeczenii.

Do głównych górskich narodów Dagestanu należą: Awarowie, Dargińczycy, Lakowie i Lezgini.

Osetyńcy - potomkowie indoeuropejskich Alanów - zamieszkują Osetię Południową wchodzącą formalnie w skład Gruzji i Osetię Północną należącą do Federacji Rosyjskiej. Ponadto duża grupa Osetyńców mieszka w stolicy Kabardy - Nalcziku. Różnice językowe między północnymi i południowymi Osetyńcami są podobne jak między Ukraińcami i Rosjanami. Większość Osetyńców jest prawosławna, ale około 20%-40% Osetyńców Północnych, podobnie jak wszyscy Górale kaukascy, wyznaje islam. Do grupy indoeuropejskiej należą również Ormianie oraz spokrewnieni z Kurdami Tałysze w Azerbejdżanie Płd.

Na Kaukazie licznie reprezentowane są narody tureckie: Azerowie w Azerbejdżanie z grupy ongurskiej, oraz z gałęzi kipczackiej: Kumycy i Nogajowie w Dagestanie oraz Bałkarzy i Karaczaje stanowiący ten sam naród lecz pod dwoma nazwami rozdzielony między dwie republiki: Kabardino-Bałkarską i Karaczajo-Czerkieską, gdzie przemieszani są z Czerkiesami.

W Czeczeni panuje rodzaj demokracji wojskowej połączonej z anarchią; władzę w terenie sprawują w praktyce lokalni dowódcy wojskowi, tzw. komendanci polowi. Jest to jednak jedyny kraj kaukaski, w którym wybory prezydenckie i parlamentarne (styczeń 1997) miały demokratyczny przebieg. Większość kandydatów na posłów wyłaniały grupy obywateli i partie polityczne będą się dopiero tworzyły wokół przywódców, ich jednostek wojskowych i klanów. W jawnej opozycji do prezydenta Asłana Maschadowa znajduje się ugrupowanie byłego prezydenta Zelimchana Iandarbijewa oraz jednostka wojskowa zięcia Dudajewa, Salmana Radujewa. Grupa Szamila Basajewa zajmuje pośrednią pozycję.

Z wyjątkiem Czeczenii władzę na Kaukazie sprawuje lokalna, narodowa nomenklatura komunistyczna powiązana z mafiami etnicznymi. Na Północy prezydenci są jedynymi kandydatami «wybieranymi» większością 99,9% jak Kokov w Kabardzie (12.01.1997) lub 99,94% jak Auszew w Inguszetii (luty 1993), czy też przedłużają sobie dowolnie mandat jak Ali Magomedow w Dagestanie. Wybory organizują posłuszni im szefowie administracji państwowej w wyniku czego instytucja opozycji parlamentarnej nie istnieje. W Kabardzie za opozycyjnego uważany jest jeden poseł (Gumar Murzakanov), zaś w Dagestanie oprócz Czeczeńców, opozycja, zresztą słaba i nieliczna, została zinfiltrowana i zneutralizowana przez ludzi aparatu władzy.

W listopadzie 1996 roku Abchazji odbyły się formalnie demokratyczne wybory parlamentarne (powszechne wybory prezydenckie wyznaczono na rok 1999), ale w praktyce o składzie parlamentu zadecydował prezydent Władysław Ardzinba, choć formalnie kandydatów zgłaszały grupy obywateli. Jedyne ugrupowanie polityczne, Ludowa Partia Abchazji Jakuba Lakoby, nie zdołała uzyskać nawet jednego mandatu. Przeciwnicy prorosyjskiej linii Ardzinby i ustępstw wobec Gruzji zostali wyeliminowani z gry politycznej i nie widząc dla siebie szans, nie wysunęli swych kandydatur. Na razie żadna zorganizowana opozycja w Abchazji nie istnieje, zaś środowisko niezadowolonych jest pod całkowitą kontrolą. Władzę sprawują prorosyjscy nacjonaliści, często związani z rosyjskimi służbami i lokalni aparatczycy (np. premier Bagapsz, wicepremier Ozgan itd.)

W Osetii Południowej Ludwig Cybyrty, marionetka północnoosetyńskiego prezydenta Aksarbeka Gałazowa, wygrał wybory prezydenckie, gdyż poważni konkurenci uciekli z republiki z państwowymi pieniędzmi. W parlamencie wprawdzie istnieją partie polityczne, ale pojęcie opozycji jest nieznane, gdyż wszystkie siły polityczne: komuniści (premier Aleksander Szawłochow), antygruzińscy nacjonaliści (szef MSZ Juri Gagłoity) i umiarkowani (speaker parlamentu Kosta Dzugajew) biorą udział we władzach.

Wbrew pozorom podobna sytuacja jak na Północy panuje również na Kaukazie Południowym, gdzie przeważają byli narodowi komuniści wywodzący się ze struktur bezpieczeństwa.

W Gruzji władzę sprawuje Związek Obywateli Eduarda Szewardnadze, który wyszedł zwycięsko ze sfałszowanych wyborów parlamentarnych i prezydenckich (5.11.1995). Choć trzeba przyznać, iż po okresie wojny domowej i anarchii (1992-1993) Szewardnadze jawi się większości Gruzinów jako gwarant spokoju. W opozycji parlamentarnej znajdują się dwie partie Narodowo-Demokratyczne, powstałe w wyniku rozłamu w ugrupowaniu Czanturii, dawnego sojusznika Szewardnadze i agenta KGB, zlikwidowanego w momencie gdy chciał wyeliminować z gry obecnego prezydenta. Grupę Mamuki Giorgadze finansuje przewodniczący Sowietu Adżarii, Asłana Abaszydze, natomiast grupę wdowy, Ireny Sariszwili-Czanturia, utrzymuje Szewardnadze; dlatego choć jest ona oficjalnie w opozycji do rządu powołanego przez prezydenta, jego samego popiera.

Opozycja pozaparlamentarna jest słaba i rozbita. Najsilniejsi zwiadyści podzieleni są na co najmniej trzy ugrupowania. Obecnie zbliża się ku nim Front Ludowy Nodara Natadze, zaś najmniej nacjonalistyczna Partia Republikańska Iwliana Haindrawy pozostaje grupą izolowanych intelektualistów.

W tej sytuacji jedyną liczącą się opozycją wobec Szewardnadze, choć ograniczoną terytorialnie, jest Związek Odrodzenie - "Ardzineba", partia Abaszydze. Początkowo Ardzineba formalnie znajdowała się w sojuszu ze Związkiem Obywateli, ale w 1997 roku przeszła do opozycji. Wówczas za sprawą przewodniczącego parlamentu Zuraba Żwani, prawej ręki Szewardnadze, 9 posłów oderwało się od partii Abaszydze. Szewardnadze dąży do usunięcia swego byłego konkurenta do prezydentury z rosyjskiego nadania, ale nie może go wyeliminować, gdyż Asłan Abaszydze, tytularny pułkownik rosyjski, przekształcił Adżarię w swoje udzielne księstwo, do którego władza Tbilisi nie sięga. Dysponuje też czterema własnymi typami policji i jednostek parawojskowych. Pojęcie opozycji jest w Batumi nieznane, a wszyscy, którym rządy Abaszydze nie podobały się, woleli wyjechać z republiki.

W Armenii dzięki masowym fałszerstwom podczas wyborów parlamentarnych w lipcu 1995 roku oraz prezydenckich w rok później u władzy pozostał prezydent Lewon Ter Petrosjan oraz jego Ormiański Ruch Ogólnonarodowy będący sojuszem nacjonalistycznej inteligencji i komunistycznego aparatu oraz komsomołu przypiczętowanym wspólnie dokonaną prywatazyzacją. Prezydent jednak utracił, po śmierci swego brata, kontrolę nad mafią i własnym klanem. Powiązania te przejęli Vano Siradegian były szef MSW, a obecnie mer Erewania i faktyczny szef ORO oraz nowy premier Robert Koczarian (były prezydent Karabachu). Utworzyli oni dwa zwalczające się klany, między którymi stara się lawirować Ter Petrosian. Koczariana poparli Wazgen Sarkisian, szef MON oraz Serge Sarkisian, przewodniczący Komitetu spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa narodowego (były szef MON Karabachu).

Jesienią 1997 roku zjednoczona opozycja zwana "Daszink" (Unia) rozpadła się; Federacja Dasznakciutun Akopiana poparła Koczariana, Związek na rzecz Samookreślenia Paruira Hairikiana związał się z Ter Petrosianem, natomiast Związek Narodowo-Demokratyczny Wazgena Manukiana pozostał sam na placu boju.

O ile w 1992 roku Ter Petrosian podporządkował sobie władze Republiki Górskiego Karabachu, teraz jej przedstawiciele zaczęli uzyskiwać coraz większy wpływ na samą Armenię i dość szybko mogą przejąć nad nią kontrolę. W samym Karabachu panuje reżym wojskowy i pojęcie opozycji jest zupełnie nieznane. Wybory prezydenckie w sierpniu 1997 roku stały się czystą formalnością w momencie, gdy kandydaturę Arkadego Gukasiana, współpracownika Koczariana, poparł tamtejszy szef MON, Samwel Babajan. Późniejsze nieporozumienia między nimi dotyczyły raczej taktyki, a nie samej idei obrony niezależności od Azerbejdżanu.

Pewnym wyjątkiem na Kaukazie jest Azerbejdżan, z racji istnienia tu silnej i dobrze zorganizowanej legalnej opozycji. Kiedy w czerwcu 1993 roku powstanie Sureta Huseinowa związanego Ajazem Mutalibowem obaliło rządy Frontu Ludowego Albufaza Elczibeja, ten wezwał do Baku Geidara Alijewa, byłego szefa KGB, któremu przekazał władzę, licząc, iż ten jako narodowy komunista uratuje niezależności kraju i wyeliminuje agentów Rosji. Huseinow objął tekę premiera, ale w październiku 1994 roku Alijew zmusił go do ucieczki do Rosji. Wybory prezydenckie z października 1993 były formalnością, a do parlamentarnych w listopadzie 1995 opozycji po prostu nie dopuszczono (Front ma 3 posłów).

Partia prezydencka, Yeni Azerbejdżan, grupuje bezpośrednich klientów Alijewa i jego nachiczewańskiego klanu; wraz z kilku ugrupowaniami dalszych klientów tworzy ona sojusz zwany medżlisem. Bliska Alijewowa jest też liberalna Partia Niepodległości Narodowej Etibara Mamedowa.

W opozycji znajduje się Kongres Demokratyczny, w którym wokół Partii Musawat Isy Gambara i Frontu Ludowego Elczibeja (faktycznie kieruje nim Ali Kerimow) zjednoczyło się pięć małych ugrupowań (Azatłyk, Yurt Dasz, Ehrar, Czardasz Turan i Partia Ludowo-Demokratyczna). Formalalnie Gambar i Elczibej są współprzewodniczącymi Kongresu. Również w opozycji pozostaje liberalna Niezależna Partia Demokratyczna (obecnie, po połączeniu z tradycjonalistami, partia Vehdat) Lejli Junusowej, która współpracuje z Gambarem ale odrzuca przywództwo Elczybeja.

Kongres Demokratyczny faktycznie toleruje władzę Alijewa, nie widząc dla niego alternatywy i nie chcąc osłabić Azerbejdżanu w obliczu wojny z Karabachem (Armenią).

Celem narodowej nomenklatury postkomunistycznej na Kaukazie Płn. jest osiągnięcie samodzielności gospodarczej, rozumianej jako nieograniczone prawem przejmowanie majątku państwowego i swoboda akumulacji kapitału oraz imitacja tatarstańskiego modelu stosunków z moskiewskim centrum. Służyć temu mają układy z Federacją Rosyjską o podziale kompetencji między władze centralne i lokalne oraz na dążeniu do uzyskania statusu wolnej strefy ekonomicznej. W Inguszetii polega ona na ustanowieniu raju podatkowego dla zarejestrowanych tu firm, które w praktyce działają w Rosji. Ulgi celne dotyczą przedsiębiorstw zarejestrowanych przed 1 lutego 1997. Zmniejszone podatki traktowane są jako pożyczka udzielona przez budżet centralny i podlegająca zwrotowi po roku 2006. Dzięki czasowo uzyskanym środkom republika realizuje szeroki program inwestycyjny zatrudniając wyłącznie firmy zagraniczne. W 1998 roku Moskwa faktycznie odebrała jednak Auszewowi uprawnienia wolnej strefy ekonomicznej, co zapowiada wzrost konfliktów.

W Dagestanie, w 5 wyznaczonych strefach (m.in w porcie i na lotnisku) działające tam przedsiębiorstwa nie płacą ceł na zużywane surowce, a ich produkty nie są obłożone padatkiem od wartości dodanej. Taki status miałby zostać wkrótce rozciągnięty na całą republikę. Podobne rozwiązanie Rosja proponuje także Czeczenii, by zachęcić jej elity do pozostania w Federacji.

Republiki północnokaukaskie żyją wyłącznie z dotacji z budżetu centralnego, stąd walka o ich podział leży u podnóża wielu konfliktów etnicznych.

W Dagestanie elementy kryminalne stanowią połowę elity władzy. Inguszetia natomiast stała się zapleczem «Afgańców» i ich na poły mafijnego ugrupowania gospodarczego Komitetu Żołnierzy - Internacjonalistów Krajów Członkowskich WNP, założonego przez generała Auszewa i Borisa Agapowa, rosyjskiego generał GRU, który poprzednio służył na granicy chińskiej, a teraz na życzenie prezydenta Inguszetii i swego kolegi z Afganistanu został «wybrany» jego zastępcą.

Gdyby z republikach północnokaukaskich rozwinęły się procesy demokratyzacyjne lub dążenia do uzyskania niepodległości politycznej (wystąpienia z Federacji Rosyjskiej), wówczas ich dynamika doprowadziłaby do usunięcia narodowych nomenklatur postkomunistyczno-mafijnych na rzecz ludzi nowych, dotychczas nie związanych z aparatem władzy. Utrzymanie obecnego stanu rzeczy - samodzielności gospodarczej lokalnej elity władzy i politycznego zwierzchnictwa moskiewskiego centrum - leży więc w interesie obu partnerów. Tym bardziej, że po stronie rosyjskiej grupa mera Moskwy ¸użkowa w swych planach zdobycia schedy po Jelcynie stawia na poparcie władz regionalnych, w tym na sojusz z północnokaukaskimi satrapami.

Tezę tę potwierdził przykład Czeczenii. Wojna czeczeńsko-rosyjska doprowadziła do dwu istotnych zmian w porównaniu z okresem Dudajewa, gdy stosunki panujące w Czeczenii zasadniczo nie odbiegały od układu sił w pozostałych republikach górskich. Po pierwsze, lokalna mafia podporządkowana została, przynajmniej czasowo, ruchowi oporu. Po drugie, konflikt, który początkowo zwaśnił czeczeński postkomunistyczny aparat władzy, w tym gen. Dudajewa związanego z kompleksem wojskowo-przemysłowym byłego imperium, z moskiewskim centrum na tle podziału zysków z sektora naftowego, w toku agresji rosyjskiej przerodził się w wojnę narodową o niepodległość. Umożliwiła ona odsunięcie od władzy środowisk nomenklaturowych i przejęcie jej przez dawnych antysowieckich opozycjonistów z grupy Zelimchana Iandarbijewa - Said Hasana Abumuslimowa lub nowych przywódców wyłonionych w toku walki jak Szamil Basajew.

Zwycięstwo wyborcze Asłana Maschadowa w Czeczenii stanowi próbę odzyskania wpływów przez Moskwę, która liczy, iż do władzy powróci ta sama grupa lokalnej nomenklatury co w pozostałych republikach. Program Maschadowa, uznający istnienie wspólnych z Rosją interesów w sferze bezpieczeństwa i przewidujący odbudowę i wzmocnienie powiązań gospodarczych z WNP, odpowiada potrzebom tej grupy, czerpiącej korzyści ekonomiczne ze związków z Rosją. Dlatego wokół Maschadowa skupili się zwolennicy powiązań z Rosją, zaś jego deklaracje niepodległości są koniecznością propagandową, gdyż naród żąda niepodległości choć nie rozumie na czym miałaby ona polegać, oprócz braku rosyjskich garnizonów.

Utworzenie w styczniu 1998 roku nowego rządu przez Szamila Basajewa oznacza jedynie, że Maschadow został zmuszony podzielić się z jego grupą iluzoryczną zresztą władzą. Układ się nie zmienił, gdyż drugim człowiekiem w rządzie został zaufany człowiek Maschadowa, szef jego kampanii wyborczej i główny przedstawiciel partii prorosyjskiej, jeśli nie wprost agent Moskwy, Turpał Atgirijew. Wypowiadał się on publicznie na przykład na rzecz wspólnej obrony powietrznej z Rosją i wspólnego układu bezpieczeństwa.

Spośród Kaukazczyków tylko Czeczeńcy otwarcie wypowiadają się za niepodległością, a kierunek polityczny reprezentowany przez Iandarbijewa i Abumuslimowa przewiduje wyzwolenie całego Kaukazu spod dominacji rosyjskiej i jego zjednoczenie w ramach konfederacji. "Nasi kaukascy bracia mogą być zawsze pewni, że nasze państwo jest z nimi i że pomoże im zdobyć wolność i niepodległość » - stwierdza się w ich programie. Abumuslimow podkreśla: «Jesteśmy przeciwni związkom z WNP i wspólnej obronie z Rosją, a chcemy systemu kolektywnego bezpieczeństwa Kaukazu."

Abumuslimow proponuje by nie toczyć teraz sporów o granice i odłożyć rozwiązanie wszystkich konfliktów wewnątrzkaukaskich. Powinni tego dokonać sami Kaukazczycy drogą pokojową dopiero po odzyskaniu niepodległości, gdy Rosja odejdzie już z Kaukazu. Jak długo bowiem Rosjanie bądą obecni na Kaukazie żaden konflikt nie zostanie rozwiązany, ponieważ w ich interesie leży podgrzewanie sporów.

Podczas gdy opozycja odwołuje się do narodów Kaukazu, prezydent Maschadow stara się wzmocnić swoją pozycję wobec Moskwy dążąc do zawarcia sojuszu z Alijewem i Szewardnadze. Wiosną 1998 roku zostanie ukończona droga łącząca Czeczenię z Gruzją, co da jej bezpośrednie połączenie ze światem. W Tbilisi rozpatruje się również udostępnienie korytarza powietrzego Czeczenii. Czeczenia zawarła szereg porozumień o pomocy z Azerbejdżanem i Gruzją, jednak państwa te nie przewidują jej uznania przed Rosją.

W krajach czerkieskich działa federacja łącząca cztery organizacje społeczno-polityczne Adyhe-Hase z Maikopu, Nadmorskich Szapsugów, z Czerkieska i Kabardy. Adyhe-Hase wchodzą też w skład Międzynarodowej Asocjacji Czerkieskiej. Czerkiesi popierali walkę Czeczeńców o niepodległość, sami jednak nie wysuwają programu niepodległościowego. Adygejski Kongres Narodowy (1990-1992), który chciał wyprowadzić Kabardę z Federacji Rosyjskiej sam się rozwiązał. Kabardyńcy główną siłę prorosyjską widzą w Bałkarach, ale sami, choć przeciwni rosyjskiej dominacji, również ją akceptują, przynajmniej czasowo ze względów strategicznych. Jak tłumaczy przewodniczący kabardyńskiej Adyhe-Hase, Wiktor Hatażukow, wystąpienie Kabardy z Federacji Rosyjskiej oznaczałoby ostateczną utratę dawnych terytoriów czerkieskich, na których Czerkiesi stanowią obecnie niewielką mniejszość ludności. Dlatego narodowy ruch czerkieski chciałby najpierw doprowadzić do masowej repatriacji potomków muhadżirów (czerkieskich wygnańców z XIX wieku) aż do zmiany struktury narodowej na dawnym obszarze czerkieskim. Mogłaby tego dokonać jedynie polityka państwowa, gdyż dotychczasowa społeczna akcja objęła jedynie około 2 tys. repatriantów i już całkowicie ustała, a więc Adyhe-Hase musiałaby najpierw zdobyć władzę. O ile teoretycznie jest to możliwe w Kabardzie, trudno sobie wyobrazić by w Czerkiesji i Adygei rządy przejął ruch narodowy mogący liczyć na poparcie jedynie 20% ludności.

Po zakończonej sukcesem akcji przesiedleńczej federacja Adyhe-Hase przewiduje zbliżenie, a następnie zjednoczenia trzech republik czerkieskich w składzie Rosji oraz uzyskanie przez nowe państwo szerszej autonomii. Związek z Rosją miałby opierać się na pewnych elementach konfederacji, gdyż Czerkiesja byłaby podmiotem prawa międzynarodowego, a Konstytucja Rosji nie obowiązywałaby na jej terenie. Dopiero alternatywą wobec takiego rozwiązania byłoby wystąpienie z Federacji Rosyjskiej, choć Czerkiesi przyznają, iż nie widzą żadnych korzyści ze związków z Rosją.

Teoretycy Adyhe-Hase, podobnie jak innych ruchów narodowych na Kaukazie, są przekonani, iż rozwój wypadków prowadzi w kierunku rozpadu Rosji, podobnie jak wcześniej rozpadł się Związek Radziecki, więc czas gra na ich korzyść.

W przyszłości słaba Rosja nie będzie też mogła szachować Czerkiesów udzielając poparcia dążeniom Turków do podziału dwu republik.

Koncepcję konfederacji kaukaskiej, ale w składzie Rosji, wysunęła w 1991 roku Konfederacja Górskich Narodów Kaukazu założona przez Jurija Szanibowa, byłego szefa Komsomołu w Kabardzie. Idea powołania samej organizacji zrodziła się w Abchazji w czasie konfliktu abchaskiego ruchu narodowego "Aidgylara" z Gruzją w 1989 roku. W czasach Gamsachurdii Rosja popierała Abchazję przeciwko Gruzji. Obecnie Konfederacja kierowana jest przez przebywającego stale w Moskwie dawnego rywala politycznego Dudajewa, Susłanbekowa, ale w praktyce jej działalność zamarła. Powszechnie przyjmuje się, iż Konfederacja została całkowicie zinfiltrowana przez służby specjalne Federacji Rosyjskiej, które w ten sposób kontrolują również opcję wrogą dominacji rosyjskiej. Dlatego ugrupowanie Abumuslimow wycofało się z Konfederacji i chce dążyć do zjednoczenia i wyzwolenia Kaukazu poza jej ramami.

Abchazja początkowo domagała się statusu republiki federalnej, ale zaatakowana przez wojska gruzińskie w sierpniu 1992 roku, ogłosiła niepodległość i dzięki pomocy wojskowej Rosji, pokonała Gruzję w 1993 roku. W "Aidgylarze", jak w każdym Froncie Ludowym zakładanym z inspiracji KGB, występowały dwa nurty: ludzie związani z tajnymi służbami i przeciwnicy komunizmu. Oba łączyło stanowisko antygruzińskie, podczas jednak gdy pierwsi wypowiedzieli się za niepodległością, gdyż było to wygodne dla Moskwy w momencie gdy chciała zaszachować Tbilisi, drudzy byli niepodległościowcami z przekonania. Ten drugi nurt akceptował pomoc rosyjską przeciw Gruzji, ale w dalszej perspektywie nie widział potrzeby współpracy z Rosją. W sierpniu 1995 roku, kiedy parlament zażądał zwolnienie prokuratora generalnego Andreja Dżergenii, głównego reprezentanta interesów Moskwy i pełnomocnika Ardzinby do rozmów z Gruzją, który zgodził się na federację, i prezydent Władysław Ardzinba nie zastosował się do tej uchwały, doszło do zerwania między obu prądami politycznymi. Obecnie władzę w Suchumi sprawuje prorosyjska grupa prezydenta Ardzinby, która byłaby gotowa pójść na pewne ustępstwa wobec Tbilisi. Antyrosyjscy niepodległościowcy zostali zastąpieni przez Ardzinbę dawnymi aparatczykami, choć pewne oparcie zachowali jeszcze w parlamencie. Należy do nich jego przewodniczący Rusłan Harabua. Ojcem duchowym tego nurtu jest historyk Stanisław Lakoba. Wobec Gruzji są oni bardziej nieustępliwi, ale jednocześnie chcieliby, po zapewnieniu sobie bezpieczeństwa z jej strony, prowadzić aktywną politykę na Kaukazie Północnym i doprowadzić do zjednoczenia z trzema republikami czerkieskimi: Adygeą, Czerkiesko-Karaczajem i Kabardino-Bałkarią i wyprowadzenia ich z Federacji Rosyjskiej. Zdaniem Alamia, byłego speakera parlamentu Abchazji, jej nepodległość uruchomiłaby reakcję łańcuchową, pociągając za sobą Kabardę i inne republiki, co byłoby wstępem do utworzenia Konfederacji Kaukaskiej, oczywiście niezależnej od Rosji. Idąca w tym kierunku propozycja S. Lakoby skonfederowania Gruzji, Abchazji i Czeczenii została odrzucona przez Tbilisi, które oferuje Abchazom jedynie federację. Dlatego Tbilisi nie podpisało gotowego już porozumienie o konfederacji gruzińsko-abchaskiej z lata 1997 roku.

Nurt prorosyjski również chciałby bliższego związania Abchazji z republikami czerkieskimi, ale pod auspicjami Rosji i w jej ramach. Taki program wysunął brat byłego szefa "Aidgylary", a obecnego ministra spraw zagranicznych Sergieja Szamby, Taras, przewodniczący Kongresu Narodu Abchazko-Abaza, który wchodzi w skład Międzynarodowej Asocjacji Czerkieskiej. Twierdził on, że rola Rosji na Kaukazie powinna zostać wzmocniona wobec penetracji Zachodu i Iranu.

Zdaniem wiceprezydenta Walerego Arszby, tradycyjnie orientacja abchaska była prorosyjska (faktycznie tradycyjną była orientacja antyrosyjska) i dlatego byłoby trudno powiedzieć narodowi, że teraz zmienia się ją na progruzińską lub prozachodnią, gdyż nie ma gwarancji, że USA i Francja nie wepchnęłyby Abchazji w ramiona Gruzji. Według Sergieja Szamby jeśli Abchazja nie uzyska niepodległości, lepiej by należała do Rosji niż do Gruzji. Można więc powiedzieć, że w odniesieniu do Czerkiesji i Abchazji prorosyjski nurt z Suchumi nawiązuje do pierwotnych koncepcji Konfederacji Szanibowa.

Prorosyjskie stanowisko zajmują również abchascy Ormianie. Albert Topolian, przewodniczący organizacji "Krunk" reprezentującej Ormian, uważa że Abchazja jest naturalnym sojusznikien Rosji i lepiej dla Moskwy będzie posiadanie dobrowolnego, choć małego sojusznika niż dużego z przymusu, a więc niepewnego, jak Gruzja, zresztą - jak twierdzi - Rosja już ją utraciła na rzecz Zachodu.

Na IV Kongresie Czerkieskim (lato 1997) Arszba i Szamba zgłosili akces Abchazji do rady międzyparlamentarnej trzech republik czerkieskich i uzyskali wstępną zgodę. Harabua natomiast chce zablokować ten krok, uważając, iż "rada powstaje z inicjatywy Rosji, by wzmocnić jej pozycję na Kaukazie". Nowy parlament zdbył się w marcu 1997 roku na uchwałę zapowiadającą zrezygnowanie z pomocy i pośrednictwa Rosji w negocjacjach z Gruzją, jeśli Moskwa będzie nadal jednostronnie popierać Tbilisi, ale ta symboliczna groźba pozostała na papierze.

Na skutek przymusowej kolonizacji przed wojną Abchazi stanowili jedynie 17,8% (93 tys) ludności, a Gruzini 45,7% (240 tys.), ale w rejonie Gudautskim Abwchazów było 53,1%, w Oczamczirskim 36,7%, w tym w mieście Tkwarczeli 42,3%, w Gagrskim 9,1%, zaś Gulpszirskim tylko 2,4%, Suchumskim 5,1% i w Galskim zaledwie 0,8%. W czasie wojny Gruzini zostali wygnani, a obecnie pozwolono wrócić ok. 50 tys. do rejonu Gali. Pozatym wielu Ormian i Rosjan wyjechało do Rosji i dlatego dziś Abchazi mogą stanowić nawet połowę z 300 tys. ludności. Ormian jest około 45, a Rosjan 40 tys.

Żadne z ugrupowań gruzińskich nie chce zgodzić się na niepodległość lub konfederację z Abchazją i żąda powrotu wszystkich wygnańców na teren całej Abchazji, co jest nie do przyjęcia dla Abchazów. Myślą oni nawet o repatriacji Abchazów z Turcji (przed wojną było już 10 tys. zgłoszeń), by ostatecznie uzyskać dominującą pozycję ludnościową w republice.

Najbardziej ustępliwi gruzińscy Republikanie proponują podział Suchumi oraz Abchazji na Gumiście i konfederację (umowa konstytucyjna) obu państw z możliwością wystąpienia z niej Abchazji. Na taką granicę nie mogą zgodziń się Abchazi, gdyż pozostawiałaby ona nowy rejon Tkwarczeli i Oczamczirę po stronie gruzińskiej. Suchumi przygotowuje się natomiast do oddania rejonu Gali (w nowych granicach) i dlatego tylko tam pozwala powracać Gruzinom, a właściwie Megrelom. Abchazi chcieliby doprowadzić do powstania megrelskiego ruchu narodowego i separatyzmu, ale na razie ich plany nie dały wyników.

Niemożliwość porozumienia się Gruzinów i Abchazów przesądza o przewadze nurtu prorosyjskiego i braku możliwości dla realizacji jakichkolwiek planów abchasko-czerkieskich niezależnych od strategii rosyjskiej na Kaukazie.

Poza Czeczeńcami nie tylko inne narody Kaukazu Północnego ale nawet ich ugrupowania niepodledłościowe, choć negatywnie odnoszą się do dominacji rosyjskiej, akceptują ją warunkowo lub tymczasowo, gdyż dostrzegają dla siebie większe zagrożenie w najbliższych sąsiadach i chciałyby posłużyć się rosyjską «opieką» do ich zniszczenia. Własny wasalny status miałby umożliwić rozprawienie się z kaukaskimi przeciwnikami i uzyskanie spornych terytoriów, ponieważ jednak wszyscy rozumują w ten sam sposób, Moskwa uzyskuje status arbitra, o którego względy wszyscy starają się zabiegać.

Na Kaukazie Północnym pierwsze przeciwieństwo dzieli narody górskie, tj. kaukaskich autochtonów i ludy tureckie: Bałkarów-Karaczajów oraz Kumyków i Nogajów.

Po połączeniu Kabardy i Bałkarii w 1922 roku istniały 4 okręgi kabardyjskie i 1 bałkarski. W latach dwudziestych i po deportacji Bałkarów w 1944 roku na obszarze Bałkarów zakładano wsie kabardyńskie. W 1989 roku na 753,5 tys. ludności republiki Kabardyńców było 363,5 tys., Rosjan 240,8 tys. i Bałkarów 70,8 tys. W 1991 roku Rada Najwyższa Kabardino-Bałkarii postanowiła sfederalizować republikę. Kongres Narodu Bałkarskiego zażądał wówczas utworzenia czterech rejonów bałkarskich: Elbrus, Czegem, Czerek, i Czulamo-Bezeniszewsk. Jedynie pierwszy rejon byłby czysto bałkarski. W listopadzie 1991 roku Kongres Narodu Bałkarskiego przyjął « Deklarację o utworzeniu Republiki Bałkarskiej w składzie Federacji Rosyjskiej ». Następnie 85% bałkarskich wyborców wzięło udział w referendum (29.12.1991), w którym 94,8% głosów padło za utworzeniem oddzielnej republiki bałkarskiej. Jednocześnie wsie bałkarskie zbojkotowały wybór prezydenta republiki (22.12.1991).

Trzyletnie prace mieszanej komisji, w skład której weszli przedstawiciele komisji Kongresu Narodu Bałkarskiego, Narodowego Kongresu Kabardyńskiego i władz państwowych, nie doprowadziły do podjęcia żadnej decyzji. Kabardyńcy zgadzali się na podział republiki, ale według tego co definiowali jako «bałkarskie terytorium etniczne» liczące 1200 km2. Bałkarzy natomiast domagali się 2400 km2, a nawet części stołecznego Nalczika, tak by nowa Bałkaria objęła wszystkie miejscowości zamieszkałe przez Bałkarów. Nacjonaliści bałkarscy uważali, że cała Kabarda jest «ich terytorium etnicznym», gdyż mieszkali na tym terenie we wczesnym średniowieczu.

«Na bałkarskim terytorium etnicznym» zdefiniowanym przez Kabardyńców nie mieszkała nawet większość Bałkarów, natomiast na obszarze rewindykowanym przez Bałkarów pozostawało ponad 40 wsi Kabardyńskich, których mieszkańcy grozili podjęciem walki zbrojnej gdyby ich miejscowości włączono do Bałkarii.

W 1994 roku na polecenie Kokowa Rada Najwyższa Kabardino-Bałkarii anulowała decyzje z 1991 roku o podziale republiki. Ruch bałkarski nie chciał pogodzić się z tą decyzją i 17 listopada 1996 roku Kongres Narodu Bałkarskiego przyjął rezolucję o wprowadzenie w życie deklaracji z 1991 roku. Kongres powołał się na ustawę z 26 kwietnia 1991 roku o rehabilitacji narodów represjonowanych i ukaz prezydenta Rosji z 16 września 1995 roku «o środkach rehabilitacji terytorialnej narodów represjonowanych» (w sprawie przywrócenie granic rejonów bałkarskich z 1944 roku). Kongres powołał też władze, które miały zająć się organizowaniem Republiki. Przewodniczącym Rady Państwa został generał Sufian Bieppajew, do 1993 roku zastępca komendanta Zakaukaskiego Okręgu Wojskowego. Wkrótce jednak Bieppajew złożył publiczną samokrytykę i został usunięty z tego stanowiska. Rasula Dżappujewa wybrano przewodniczącym Komitetu Wykonawczego Rady Państwa, do której weszło 26 działaczy, w tym Bahautdin Etezow, kierujący bałkarskim ruchem politycznym «Tiore».

Na ten krok władze odpowiedziały represjami. Zdelegalizowano wszystkie organizacje bałkarskie, a członków Rady Państwa usunięto z pracy i wytoczono im procesy pod zarzutem « naruszania integralności terytorium Federacji Rosyjskiej » i zwolniono z pracy.

Również organizacja Karaczajów - «Dżamaat» w Republice Karaczajo-Czerkieskiej dążyła do jej podziału, ale podobnie jak w Kabardzie usiłowania te zakończyły się niepodwodzeniem.

W konflikcie z Czerkiesami Bałkarzy - Karaczaje stawiają na Rosję. Jak stwierdziła Swietłana Akijewa, teoretyk bałkarskiego nacjonalizmu: «nie mamy nic wspólnego z Czeczeńcami, dobrowolnie weszliśmy w skład Rosji i chcemy w niej pozostać».

Działacze kabardyńscy i bałkarscy przyznają, iż bez rozgraniczenia ich terytoriów dzielący ich konflikt nie będzie rozwiązany, a podział, podobnie jak harmonijne współżycie, są niemożliwe w obecnej sytuacji. Skoro zaś sami zainteresowani niezdolni są do wypracowania rozwiązania, można je narzucić tylko trzecia siła z zewnątrz lub sama dynamika konfliktu. Na razie efektem jest umocnienie się władzy prezydenta Kokowa, dla Bałkarów mniejszego zła, zaś dla Kabardyńców obrońcy jedności republiki, natomiast dla obydwu stron gwaranta pokoju.

Żądania Bałkarów-Karaczajów podziału Kabardy i Czerkiesji popierane są przez ruch narodowy Kumyków « Teglik » (Równość) z Dagestanu. Liczy on 20 tys. członków nie tylko z Dagestanu (281 tys. Kumyków), ale również z rejonu Gudermes w Czeczenii (20 tys. Kumyków) i Mozdok w Osetii-Alanii (18 tys. Kumyków). W Dagestanie Kumycy - jeden z 14 oficjalnie uznanych narodów - mieszkają na północ od Machaczkały. W samej stolicy Kumycy stanowią tylko 14,3%, Rosjanie - 21%, Awarowie - 19%, Lakowie - 11,5% i Lezgini - 9,6% mieszkańców.

W 1867 część terytoriów zamieszkiwanych przez Kumyków włączono do obłasti terskiej, a część do dagestańskiej. Kiedy w 1921 roku bolszewicy utworzyli autonomiczny Dagestan, przyłączyli doń powtórnie obszary kumyckie z obłasti terskiej. Kumycy mieszkają głównie w siedmiu rejonach równiny i pogórza: Bujnakskim, Kajakentskim, Karabudachkentskim, Korkmaskalinskim, Kiziljurtowskim, Babajurtowskim i Chasawjurtowskim. Obszar ten kumycki ruch narodowy uznaje za «kumyckie terytorium historyczne». Żyje tu wprawdzie 82% Kumyków, ale w wyniku prowadzonej przez władze kolonizacji awarskiej i lackiej, Kumycy stanowią na tym obszarze jedynie mniejszość ludności; ich odsetek spadł z 60% w 1930 roku do 23,4% w 1989 roku. 35% « kumyckiego terytorium historycznego» należy do gospodarstw nowoosiedlonych górali. W trzech rejonach: Kiziljurtowskim, Chasawjurtowskim i Babajurtowskim większość mieszkańców jest niekumycka. Również we wszystkich miastach Kumycy stanowią mniejszość.

Kumycki ruch narodowy domagał się zatrzymania emigracji z rejonów górskich na ziemie kumyckie i powołania narodowej, kumyckiej jednostki państwowej, w skład której weszłoby siedem wymienionych rejonów. Tak utworzona Republika Kumycka - Kumykistan pozostawałaby w składzie Rosji, a jeśli inne narody Dagestanu uformowałyby własne republiki, mogłaby razem z nimi założyć republikę federacyjną Dagestanu. Podkreślano, że Kumykistan dobrowolnie wszedłby w skład RFSRS i ZSRS. W «Deklaracji o samookreśleniu narodu kumyckiego» przyjętej na II Zjeździe Tenglika (9.11.1990), domagano się państwowej suwerenność Republiki Kumyckiej na «terytorium historycznym narodu kumyckiego», gdzie Kumycy stanowili większość w 1921 roku, zwierzchności ustaw Kumykistanu na jego terytorium nad ustawami ZSRS i RFSRS, własnego obywatelstwa, posiadania własnych przedstawicielstw w republikach sowieckich i w państwach obcych oraz prawa do decydowania o pozostaniu lub wyjściu z ZSRS i RFSRS.

Pomóc w przywróceniu dawnej struktury ludności miało rekonstruowanie starych i zakładanie nowych wsi, celem ułatwienia rozproszonym Kumykom powrotu na ich «terytorium historyczne». Miano też «orientować młode pokolenie na zawieranie małżeństw kumyckich i tureckich z genetycznie bliskimi etnosami: Azerami, Karaczajami, Bałkarami, Nogajami i Tatarami, by umocnić tureckie korzenie».

Kumycy nie wyjaśnili jednak jak można stworzyć państwo narodowe na terenie, na którym przedstawiciele innych narodów tworzą absolutną większość ludności. Zaproponowali jedynie kompromis, na mocy jakiego «inni mieszkańcy historycznego terytorium uznaliby prawo Kumyków do samookreślenia i suwerenności ich praw na tym terytorium, [w zamian za co] Kumycy uznaliby i szanowali ich prawa do języka, kultury i tradycji».

Wzmocnieniu pozycji Kumykistanu miało służyć rozszerzenie stosunków z Rosją, Czeczenią, Kabardą i Osetią z jednej strony, a mglista idea utworzenia ogólnotureckiego domu z drugiej. Po upadku ZSRS program Tenglika pozostał niezmieniony; nadal domaga się on utworzenia Kumykistanu w ramach federacyjnego Dagestanu pozostającego w składzie Rosji, gdzie Kumycy mogą liczyć na poparcie innych narodów tureckich w konflikcie z kaukaskimi góralami.

W rejonie Chasawjurt Czeczeńcy stanowią 18%, Kumycy - 21% i Awarzy - 16% mieszkańców. Istnieje tu nie tylko konflikt między Czeczeńcami i Kumykami o władzę, ale również między Czeczeńcami i Lakami oraz Kumykami i przesiedlonymi z gór Awarami. Rada Narodowa Czeczeńców chciałaby utworzenia jednostki czeczeńskiej, natomiast Kumycy, którzy też wypowiadają się za federalizacją Dagestanu, włączają cały rejon Chasawjurtowski do Kumykistanu.

Część rejonu Chasawjurt stanowi dawny rejon Auchy, gdzie na miejsce Czeczeńców, wysiedlonych w 1944 roku do Kazachstanu, sprowadzono Laków. Dziś mieszka tam około 5 tys. czeczeńskich repatriantów pozbawionych swych dawnych ziem i 9,5 tys. Laków w 17-18 wsiach. Zgodnie z decyzją III Zjazdu deputowanych Dagestanu z 1991 roku miano przywrócić rejon Auchy i zwrócić ziemię Czeczeńcom, czego domaga się Rada Narodowa Czeczeńców, zaś Laków przesiedlić na inne tereny. Utworzony w tym celu Komitet dokonał jednak niewiele. Władze wyznaczyły tereny dla rejonu Nowolackiego, gdzie miano osiedlić Laków, na północ od Machaczkały, gdzie do 1944 roku mieszkali Kumycy (dawny rejon Kumtorkaliński). Na tę lokalizację nie zgodzili się ani Lacy, ani Kumycy. Ci ostatni popierają przywrócenie Czeczeńcom rejonu Auchy i przeniesienie Laków, pod warunkiem wszakże, że nie zostaną oni osiedleni na terenach przewidywanych dla Kumykistanu.

Kumycy domagają się natomiast zwrócenia ziemi ludności wsi Tarki, Kiachulai i Alburikent, deportowanej w 1944 roku do Czeczenii. Po 1957 roku Kumycy powrócili ale ich ziemię przydzielono Awarom i 12 tys. repatriantów nadal pozostaje bez ziemi.

Obecnie Kumycy stanowią jedynie 15,7% ludności rejonu Kiziljurtowskiego, podczas gdy Awarzy 68,4%. Powrót Kumyków na teren Kumtorkalińskiego pozwoliłoby «poprawić» strukturę narodową rejonu na rzecz Kumyków.

Na Kaukazie Tenglik blisko współpracował z Tiore, Dżamaat Karaczai oraz Frontem Narodowym i Demokratyczną Partią Azerbajdżanu. Rosyjscy Turcy utworzyli Zgromadzenie Narodów Tureckich Federacji Rosyjskiej, którego wiceprzewodniczącym został przewodniczący Tenglika Salaw Alijew (kwiecień 1991). Z kolei Zgromadzenia Narodów Tureckich powołało w lutym 1992 roku Kaukazko-Czarnomorską Wspólnotę, w skład której weszli: Bałkarzy-Karaczaje, Tatarzy Krymscy, Kimycy, Nogaje i Truchmeni z Kraju Stawropolskiego. Przewodniczącym Wspólnoty wybrano również Salawa Alijewa. Jej celem jest doprowadzenie do zbliżenia politycznego i kulturalnego ludów tureckich mieszkających na pogórzu kaukaskim i obrona własnych interesów narodowych wobec górali kaukaskich, a zwłaszcza Konfederacji Górskich Narodów Kaukazu. Wojna w Czeczenii przerwała jednak działalność Wspólnoty, przecinając łączność między Dagestanem a Kaukazem Zachodnim.

Według Salawa Alijewa, Rosja jest w takim samym stopniu państwem rosyjskim jak tureckim nie ma więc sensu oddzielanie się od niego, a ponadto wystąpienie z Federacji oznaczałoby opuszczenie pozostających w niej ludów tureckich. Ruch turecki musi więc dostrzegać swą przyszłość w państwie rosyjskim i dążyć do zmian od wewnątrz na swoją korzyść, współpracując jednocześnie z państwami tureckimi.

Inną ważną organizacją polityczną Federacji Rosyjskiej posiadającą swą bazę w Dagestanie, jest Związek Muzułmanów Rosji założony w 1995 roku z inicjatywy przewodniczącego Dżamaat al-Hurijat, Nadirszacha Chaczilajewa z Dagestanu, 17 głównych muftich Rosji i działaczy z Baszkirostanu. Celem obecnego przewodniczącego Związku, Chaczilajewa jest uzyskanie dla Dagestanu statusu wolnej strefy ekonomicznej, zaś w rosyjskiej Dumie utworzenie frakcji muzułmańskiej. Dlatego Związek chce doprowadzić do politycznej jedności wszystkich muzułmanów w Federacji Rosyjskiej i odgrywać istotną rolę polityczną w ramach tego państwa. W samym Dagestanie Związek propaguje nacjonalizm oparty na religii i programowo nie uznaje żadnych różnic narodowych w polityce. Dlatego wypowiada się przeciw wszelkim próbom federalizacji czy auonomii narodowej.

W Dagestanie przynależność do Rosji przedstawiana jest jako gwarancja pokoju, gdyż w przeciwnym razie uważa się, iż doszłoby do bratobójczych walk wszystkich przeciwko wszystkim, gdyby narody Dagestanu nie czuły nad sobą władzy potężnego sąsiada.

W 10 rejonach południowych Dagestanu: Achtyńskim, Derbenckim, Dakuzparinskim, Kurachskim, Magaramkentskim, Sulejman-Stalskim, Chiwskim, Agulskim, Rutulskim, Tabasaranskim oraz w dwu miastach: Derbencie i Dagestańskich Ogniach mieszkają Lezgini. Na 400 tys. ludności tego regionu, 300 tys. należy do narodu lezgińskiego. Zdaniem lezgińskich działaczy narodowych, «Lezginów rozdrobniono», gdyż Agułom, Rutulom, Cachurom i Tabasaranom nadano status oficjalnych narodów Dagestanu, wyodrębniając ich z narodu lezgińskiego, podczas gdy wiele drobnych grup etnicznych włączono bezpodstawnie do narodu awarskiego, co powoduje walki wewnątrz ruchu awarskiego (np. ruch Awarów Andocenskich). Rzecz jasna sami Agułowie, Rutulowie, Cachurzy i Tabasaranie są innego zdania.

W Azerbajdżanie w dolinach rzek: Kudial, Kusarczaj i Samur mieszkają tzw. Kubińscy Lezgini. Trzy rejony: Chaczmazski, Kusarski (Gusar) i Kachski (Gach) są czysto lezgińskie. W 1932 roku 72 tys. mieszkańców Azerbajdżanu deklarowało narodowość lezgińską. Obecnie oficjalnie władze azerskie przyznają istnienie 170 tys. Lezginów, podczas gdy sami Lezgini twierdzą, iż mieszka ich tam 800 tys.

Pierwsza organizacja lezgińska, «Sadval» (Jedność), kierowana obecnie przez związanego z władzami Rusłana Szuralijewa, w praktyce rozpadła się, gdy w ruchu poczesną rolę zaczęli odgrywać doradcy rekrutujący się z byłych funkcjonariuszy partyjnych. Polityczny ruch lezgiński faktycznie zamarł, choć działa jeszcze Lezgińska Rada Narodowa, kierowana przez generała Kachimirowa, byłego szefa Sadwalu. Rada składa się z burmistrzów narodowości lezgińskiej. Jej celem, podobnie jak całego narodowego ruchu lezgińskiego, jest zjednoczenie Lezginów dagestańskich i azerbajdżańskich.

W 1940 roku w Azerbajdżanie zlikwidowano szkoły z lezgińskim językiem wykładowym na rzecz azeri (tureckiego), w Dagestanie natomiast wprowadzono dla wszystkich rosyjski jako język wykładowy.

Lezgini sądzą, iż główne zagrożenie dla nich stanowią Azerowie i polityka władz w Baku dążąca do turkizacji ich rodaków po drugiej stronie granicy. Wprawdzie w Dagestanie nie ma szkół lezgińskich, a język jest wykładany jedynie jako przedmiot lecz wspólnota kulturowa i religijna z Azerami sprawia - zdaniem Lezginów - iż mogą oni łatwo stać się Turkami (Azerami), natomiast nigdy nie ulegną rusyfikacji. Dlatego Lezgini uważają za swego największego wroga Azerów. Tylko Rosja może i powinna im pomów w wyzwoleniu Lezginów z południa. Lezgini liczą, że skoro Rosja wzmacnia teraz swoją granicę południową, będzie wywierała presję na Baku, co stworzyć powinno dobrą koniunkturę dla ich żądań narodowych.

Niepodległość teraz oznaczałaby pozbawienie się poparcia Rosji w walce z Azerbajdżanem, któremu słabszy Dagestan musiałby ulec. Lezgini nie potrafią jednak odpowiedzieć na pytanie jak uzyskać pomoc Rosji dla swojego celu strategicznego, skoro dotychczas - jak sami przyznają - Moskwa nie występowała przeciw «polityce asymilacji i ludobójsrtwa» w Azerbajdżanie, zaś w samym Dagestanie ilość rosyjskich dotacji przypadająca terenom lezgińskim jest mizerna. Pozostaje wię tylko zazdrościć Turkom (Kumykom) ich kontaktów i lobbingu w Moskwie i uskarżanie się na własną izolację od centrów władzy rosyjskiego imperium.

Wystąpienie z Federacji Rosyjskiej byłoby natomiast możliwe i pożądane po zjednoczeniu Lezgistanu.

Tymczasem Lezgini w Azerbejdżanie uzyskali jeszcze w 1993 roku autonomię kulturalną i obecnie posiadają szkoły z lezgińskim jako językiem wykładowym (klasy I-X) i własne prywatne rozgłośnie radiowe i stację TV. Próby sprowokowania przez Rosjan walk na granicy lezgińskiej w 1996 roku spaliły na panewce (sprawa Asula Kasumowa). Również lezgiński ruch terrorystyczny finansowany przez służby specjalne Armenii nie rozwinął się. Zarówno władze jak też opozycja byłaby gotowa poprzeć ruch niepodległościowy Lezginów w Dagestanie, gdyby Rosja zdecydowała się na użycie karty lezgińskiej przeciwko Azerbejdżanowi

Awarowie i Dargińczycy widzą w Rosji gwaranta swej uprzywilejowanej pozycji w Dagestanie. Opuszczenie Federacji Rosyjskiej oznaczałoby dla nich równouprawnienie z innymi narodami i federalizację Dagestanu, a więc utratę wpływów poza własnymi republikami. Oba narody, a w mniejszym stopniu także Lakowie, najwięcej skorzystały na polityce kolonizacji nizin zamieszkałych przez inne narodowości (np. Kumyków i Czeczeńców) i dlatego występują za zachowaniem scentralizowanej struktury państwowej. Kumycy, Nogaje, Czeczeńcy i Lezgini są natomiast największymi orędownikami wprowadzenia systemu federalnego i republik narodowych. Ponadto Awarowie i Dargińczycy przejęli około 80% prywatyzowanego majątku państwowego, federalizacja pozbawiłaby również ich uprzywilejowanej pozycji w sektorze prywatnym.

Autonomiczna Górska Sowiecka Republika Socjalistyczna składała się z 6 okręgów: Czeczeńskiego, Inguszskiego, Osetyńskiego (Osetia Płn.), Kabardyńskiego, Bałkarskiego i Karaczajewskiego; Władykaukaz i Grozny podlegały bezpośrednio rządowi tej republiki. W latach 1921-22 utworzono oddzielne autonomiczne obłasti: Czeczeńską, Kabardyńską i Bałkarską, a w 1924 roku Inguszską i Północnoosetyńską. W mieszanym narodowo Władykaukazie miały swą siedzibę władze inguszskie i osetyńskie, zaś w otaczającym go rejonie Prigorodnym, po wschodniej stronie rzeki Terek większość mieszkańców stanowili Ingusze, zaś po zachodniej Osetyńcy.

W 1929 roku sundżenski (Sundża) okręg kozacki (większy od obecnego rejonu sundżeńskiego) został przetransferowany z Inguszetii do Czeczenii, w wyniku czego utracono ziemie zamieszkałe przez Inguszy (Assinovka, Sernovodsk).

W 1931 roku część rejonu Małgabek (5,2 tys. ha) zamieszkałego w większości przez Nogajów i kozaków przetransferowano z Inguszetii do rejonu Mozdok w Kraju Stawropolskim. W 1934 roku połączono Inguszetię i Czeczenię w jedną republikę autonomiczną.

W 1933 roku Władykaukaz włączono do Osetii, a po deportacji Inguszy również rejon Prigorodnyj i Mozdok z Kraju Stawropolskiego (1.03.1944). Na tereny te sprowadzono 26 tys. Osetyńców z Osetii Południowej, 15 tys. z Osetii Północnej i 14 tys. osiedleńców z Rosji. Po restytuowaniu w 1957 roku Republiki Czeczeńsko-Inguszskiej rejon Prigorodny pozostawiono w składzie Osetii Północnej. Inguszom powracającym ze zsyłki po 1957 roku do Osetii nie zezwalano na zameldowanie (zakaz propiski wydano 5 marca 1982 roku). 28 września 1990 roku prezydent Osetii-Alanii, Gałazow wydał zakaz przyjmowania do pracy osób niezameldowanych w Osetii Płn. (tj. bez propiski). W tym momencie w Osetii Płn. mieszkało oficjalnie 32,7 tys. Inguszy, a bez meldunku 60 tys.

Kiedy 4 czerwca 1992 roku przyjęto ustawę «O utworzeniu Republiki Inguszskiej w składzie Rosji», zgodnie z artykułem 6-tym «O rehabilitacji terytorialnej» wcześniejszej ustawy «O rehabilitacji narodów represjonowanych », Republika Inguszska miała zostać odtworzona w dawnych granicach, ale na oddanie Prigorodnego prezydent Jelcyna wprowadził moratorium do roku 1995. W tej sytuacji 31 października Osetyńcy rozpoczęli czystkę etniczną celem likwidacji ludności inguszskiej na spornym terytorium. Bezpośrednią przyczyną walk były prowokacje dokonane na polecenie Moskwy, która chciała mieć pretekst do wprowadzenia wojsk federalnych do Osetii w związku z sytuacją w sąsiedniej Czeczenii.

Akcja osetyńska została zakończona sukcesem: wymordowano kilka, a wygnano około 70 tys. Inguszy. Proces normalizacji, prowadzony pod egidą Moskwy, zaczął się od podpisania 20 marca 1993 roku układu w Kisłowodsku. Postanawiał on «powrót uciekinierów i ich osiedlenie w miejscach uzgodnionych ich zamieszkania »

"W pierwszym etapie obywateli Inguszetii i Osetii nie winnych zbrodni, o ile dysponują potwierdzeniem zameldowania (propiska) z dnia 31 października 1992 roku ». Ingusze mieli więc uzyskać potwierdzenia zameldowania od władz osetyńskich. Na 70 tys. uciekinierów potwierdzenie takie mogło otrzymać 15 tys., natomiast 36 tys. w ogóle się nie kwalifikowało do powrotu, gdyż nie miało propiski.

11 lipca 1995 roku we Władykaukazie Auszew i Aksarbek Gałazow podpisali układ, w którym «strony ... wyrzekają się wzajemnych rewindykacji terytorialnych ... i zobowiązują się uściślić porządek powrotu uciekinierów ... zaznaczają niezadowalający stan robót budowlanych w Czermeniu, Dongaron, Dacznoje i Kurtat», dokąd mieli powrócić Ingusze. W ten sposób formalnie Inguszetia zrzekła się terenów utraconych w wyniku wojny z Osetią.

W praktyce Ingusze, którzy powrócili do Osetii, zostali osiedleni w północnym rejonie Maiski, który i tak znajduje się poza zasięgiem kontroli Osetyńców, gdyż władze sprawuje tu inguszska samoobrona.

Ruch inguszski powstał w 1988 roku z połączenia dwu komitetów: nazrańskiego złożonego z dawnych antykomunistycznych opozycjonistów (Kodzojew Issa, Nourdin i Issa, Chamczijew Sułtan), którzy dążyli do przywrócenia osobnej republiki autonomicznej dla Inguszy, a w perspektywie opowiadali się za niepodległością Kaukazu oraz grozneńskigo utworzonego przez komunistów (Biesłan Kostojew) związanych z przeddudajewskimi władzami czeczeńskimi i zorientowanego na Moskwę. Członków obu komitetów łączyła natomiast nienawiść do Osetyńców i dążenie do odzyskania Prigorodnego. O ile jednak pierwsza grupa chciała najpier oddzielić Inguszetię od Czeczenii, a następnie rewindykować Prigorodny i dopiero wówczas utworzyć z Czeczenią jakąś konfederację i myśleć o wyjściu z Federacji Rosyjskiej (ZSRS), o tyle druga chciała po przyłączeniu Prigorodnego zachować wspólną republikę w składzie Rosji.

Pierwszy komitet zgadzał się zachować republikę wspólną z Czeczeńcami pod warunkiem przekształcenia jej według modelu czecho-słowackiego. Czeczenia, gdzie władzę sprawował już Dudajew, jednak odmówiła i wówczas działacze Inguszcy zwrócili się ku Moskwie. Po referendum 4 czerwca 1992 roku narzuconym przez Rosję, która obiecywała, iż za głosowanie za pozostaniem w jej składzie, Ingusze otrzymają własną republikę i Prigorodny, Rada Najwyższa Federacji Rosyjskiej uchwaliła ustawę o utworzeniu Republiki Inguszetia.

W wyniku licznych secesji w ruchu narodowym pierwszy nurt w praktyce przestał istnieć w formie zorganizowanej, natomiast działacze komitetu grozneńskiego utworzyli Inguszską Radę Narodową i zorganizowali republikę pod auspicjami Moskwy i w opozycji do Czeczenii kierowanej przez Dudajewa. Wkrótce jednak sami zostali wyeliminowani przez Auszewa, który korzystał z poparcia silniejszych kręgów w Moskwie (¸użkow i mafia afgańska).

12 listopada 1992 roku Auszew zdelegalizował wszystkie partie i organizacje społeczne i polityczne, a następnie utworzył własny Front Narodowy Inguszetii. Od tego czasu w republice nie uformowała się żadna opozycja, zaś ruch narodowy pozostaje rozbity i nie przejawia żadnej aktywności.

Inguszski ruch narodowy formował się jednocześnie w opozycji do ruchu czeczeńskiego i osetyńskiego.

«Czeczeńcy zawsze traktowali nas tak jak sami byli traktowani przez Rosjan i odmawiali nam tego, czego sami domagali się dla siebie od Moskwy, gdyż chcieli nas zasymilować» - twierdzą działacze inguszcy. «Kiedy Osetyńcy nas zaatakowali, Czeczeńcy zażądali okręgu Małgabek i Sundża a nawet liczyli, że zagrożenie osetyński zmusi nas do powrotu do Czeczenii».

Dla Inguszy najpilniejszą kwestią jest delimitacja granicy z niepodległą Czeczenią, wówczas bowiem Grozny będzie mógł grać rolę zaplecza dla Inguszy w ich walce przeciwko Osetii. Ingusze są gotowi pozostawić Czeczeńcom Asinowkę, Bamut i Sernowodsk (obecnie ma większość czeczeńską), jeśli Czeczenia podpisze traktat o delimitacji granicy. Ich zdaniem bez wyznaczenia granic Rosja zawsze będzie mogła starać się przyciągnąć Czeczenię do Federacji oddając jej Inguszetię (powrót do stanu sprzed 1992).

Powtórne przyłączenie Inguszetii do Czeczenii oznaczałoby nie tylko utratę samodzielności lecz także Prigorodnego, gdyż Grozny nie może popierać rewindykacji inguszskich w obawie, że wówczas Rosja zaszachuje go żądaniem zwrotu rejonu Naurskiego i Szelkowskiego przed 1957 rokiem należyących do Kraju Stawropolskiego i przekazamnych Czeczenii w zamian za ziemie przyłączone do Dagestanu (Chasavjurt).

Dla Inguszy istnieją - ich zdaniem - dwa zagrożenia: mniejsze ze strony Czeczeńców i śmiertelne ze strony Osetyńców, z którymi nie może być żadnego porozumienia. W tej sytuacji dominacja Rosji jest niechętnie akceptowana. Ingusze rozumują podobnie jak Czerkiesi czy Lezgini. Mimo, że 2 tys. Inguszy brało udział w wojnie po stronie Czeczeńców, sami nie chcą wystąpić z Federacji Rosyjskiej, gdyż wówczas utraciliby nadzieję na przyłączenie regionu Prigorodnego, który wraz z Północną Osetią pozostałby w składzie Rosji. Należy więc czekać w składzie Federacji aż Rosja na tyle osłabnie, iż nie będzie mogła chronić Osetii, przegnać z Kaukazu Osetyńców, choćby do Tadżykistanu, odzyskać Prigorodny i Władykaukaz i dopiero wówczas wystąpić z Federacji oraz utworzyć z niepodległą Czeczenią konfederację, najlepiej w ramach konfederacji kaukaskiej.

Należy najpierw użyć Rosję w interesie polityki inguszskiej, jak to jednak zrobić, skoro Moskwa uczniła swą główną oporą Osetię a nie Inguszetię?

Nacjonaliści inguszcy tolerują więc zarówno rządy Auszewa jak i czasową przynależność do Federacji Rosyjskiej. Zgadzają się na brak jakiejkolwiek opozycji wobec dyktatorskich rządów, gdyż potrzebna jest najpier stabilizacja dla umocnienia świadomości narodowej i gospodarczego wzmocnienia republiki, a polityka Auszewa mimo wszystko sprzyja okrzepnięciu państwowości inguszskiej. Czeczeńcom trzeba bowiem udowodnić że Ingusze są zdolni do samodzielnego bytu.

Podobnie jak Ingusze rozumuje prezydent Gałazow; zagroził on Rosji, iż wystąpi z Federacji, jeśli Moskwa przekaże Prigorodny Inguszetii. Na razie więc obie republiki pozostają, ale w końcu jedna okaże się przegraną i zerwie z Rosją.

W Osetii Południowej mieszkało przed wojną około 60 tys. Osetyńców spośród 160 tys. żyjących na terenie całej Gruzji. W czasie wojny od 40 do 80 tys. Osetyńców wygnano z Gruzji. Większość z nich schroniła się na Północy i nie chce wracać. Nacjonaliści osetyńscy chcieliby osiedlić uciekinierów z Gruzji na Południu by uzyskać jednolitość narodową kraju, Tbilisi natomiast forsuje powrót do status quo. Część wygnanych z Osetii Płd. Gruzinów powróciła już do domów.

Początkowo Osetia Południowa żądała dla siebie statusu republiki federalnej, ale po referendum ze stycznia 1991 roku, kiedy 97% Osetyńców wypowiedziało się za połączeniem z Osetią Płn, Gruzja zniosła autonimę i wysłała wojsko. Dzięki pomocy Rosji wojna zakończyła się w czerwcu 1992 oderwaniem się Osetii Płd. i w praktyce połączeniem z Północą. Oprócz 3 enklaw gruzińskich znajdujących się we władaniu Tbilisi, resztę kraju kontrolują siły południowoosetyńskie. Od jesieni 1996 roku toczą się rozmowy gruzińsko-osetyńskie. Teoretycznie przedmiot negocjacji są wszystkie warianty od autonomii do niepodległości, ale w praktyce mowa jest o statusie republiki federacyjnej dla Osetii Płd. w składzie Gruzji. Większa ustępliwość Cchinwali wynika z faktu, iż Rosja nie ma pieniędzy na jej dalsze utrzymywanie. Z drugiej strony Tbilisi rozwija uprzywilejowane stosunki gospodarcze z Władykaukazem, zaś rosyjska walka z przemytem alkoholu do Rosji uderza jednocześnie w interesy Gruzji i mafii północnoosetyńskiej. Wszystko to zbliża Osetię Płn., a więc i jej ludzi w Cchinwali, do Gruzji.

Organizacja nacjonalistów osetyńskich Ilicza Gijojewa, Styr Nyhas - Wielkie Zgromadzenie - utworzona w maju 1993 roku na II Âwiatowym Kongresie Osetyńców i posiadające swe centrum na Północy, uczestniczy w rządach obu republik. Celem Styr Nyhas jest zjednoczenie obu Osetii w ramach Rosji i to pomimo faktu, iż rusyfikacja na północy jest o wiele większa niż na Południu. Kazbek Czelechsaty, szef podłudniowej części Styr Nyhas, uważa, że Osetia nie może żyć bez Rosji. "Rosja chce nas przyjąć, ale nie może tego uczynić z powodu norm międzynarodowych. Zachód natomiast zostawia małe narody na pastwę Gruzji. Dlatego będziemy walczyli, żeby Rosja nas przyjęła" , twierdzi Czelechsaty. Gdyby jednak Osetia musiała pozostać w składzie Gruzji, Styr Nyhas żąda prawa do podwójnego obywatelstwa (gruzińskiego i rosyjskiego), uznania Rosji za gwaranta umowy federalnej z Gruzją i prawa do wyjścia z jej składu w określonych prawem warunkach.

Kosta Dzugajew, przewodniczący parlamentu, nie wyklucza natomiast, iż w zależności od rozwoju sytuacji politycznej na Kaukazie zjednoczenie dwu Osetii może nastąpić po opuszczeniu Rosji i w konfederacji z Gruzją. Jak mówi: "nie chcemy stać się ofiarą jak Armeia ewentualnego wycofania się Rosji z Kaukazu".

Nurt progruziński w Osetii istnieje, ale rozwiązanie osetyńskiej kwestii narodowej w oparciu o Tbilisi będzie zależało od zdolności do ustępstw samych Gruzinów, a ta na razie nie istnieje.

Omówione przyczyny sprawiąją, iż jedyną siłą opowiadającą się aktualnie za niepodległością Kaukazu Północnego są Czeczeńcy. Basir Dadajew, przewodniczący Rady Narodowej Czeczeńców w Dagestanie, stwierdził: «przekonamy innych Dagestańczyków, żeby wyzwolili się w odpowiednim momencie, a następnie sami Dagestańczycy ustalą granice między sobą». Niepodległy Dagestan dawałby Czeczeńcom możliwość utworzenia bliższego sojuszu z tym państwem i Gruzją, co nie tylko wyrwałoby Czeczenię z rosyjskiego okrążenia, posunęło naprzód ideę Konfederacji Kaukaskiej lub przywrócenia Republiki Górskiej, ale również umożliwiłoby poprowadzenie rurociągów naftowych z Morza Kaspijskiego do Morza Czarnego z pominięciem Rosji. W takim sojuszu rolę kluczową odgrywaliby jednak Czeczeńcy, a właśnie ich dominacji, jeszcze bardziej niż dominacji rosyjskiej, obawiają się inne narody Kaukazu Północnego. Propoywcja Mowladii Udugowa, by utworzyć "jeden naród islamski" na całym Kaukazie Północnym, poza Czeczenią jest odrzucana, a nawet odstrasza zwłaszcza Czerkiesów.

Według źródeł gruzińskich Czeczeńcy przygotowali już kadry islamistyczne dla Dagestanu, Inguszetii, Kabardy a nawet Osetii. Atak na garnizon rosyjski w Bujnachsku, w którym wzięło około 100 bojowników z Czeczenii, posługujących się w większości językami Dagestanu, potwierdzałaby tę informację.

Na Kaukazie Południowym jasne stanowisko prozachodnie zajmuje obecnie jedynie Azerbejdżan. Alijew wprawdzie wprowadził w 1993 roku Azerbajdżan do WNP, ale jego członkostwo pozostało na papierze i jesienią 1994 roku nowy prezydent dokonał zwrotu, wiążąc się politycznie z Zachodem. Narodowo-demokratyczna opozycja Frontu i partii Musawat w pełni poparła politykę Alijewa w tej dziedzinie. Eliminacja wpływów Moskwy polegała na ograniczeniu udziałów firm rosyjskich w wydobyciu ropy do 10%. Powstanie Huseinowa, które Moskwa nakazała w momencie gdy Elczibej miał podpisać kontrakty z zachodnimi koncernami naftowymi, odwlekło więc utratę kaspijskiej ropy tylko na dwa lata. Z koncernami zachodnimi Alijew zawarł już kotrakty na 29,5 mld dolarów, z czego zainwestowano 1,5 mld.

Do Azerbejdżanu nie wpuszczono też wojsk rosyjskich, pozostawiając jednak eksterytorialną rosyjską stację radiolokacji w okręgu gabalińskim, która prowadzi nasłuch elektroniczny na obszarze rozciągającym się od Turcji do Indii i nad Oceanem Indyjskim. Dostarcza ona informacji członkom układu o wypólnej obronie WNP, czyli np. Armenii o Turcji oraz sojuszniom Rosji, np. Indiom o Pakistanie.

Alijew jest głównym motorem tworzenia osi Baku-Tbilisi-Kijów, rozszerzanej na Uzbekistan i Kazachstan z jednej a Mołdawię z drugiej strony i popierającej Czeczenię. Ukraina traktowana jest jako gwarant niepodległości Azerbejdżanu, a jej polityka w ramach WNP wysoko ceniona. Azerbejdżan zaofiarował się zrekonstruować czeczeński sektor naftowy, a Azerowie mówią nawet o oficjalnym trójstronnym układzie Baku - Tbilisi - Grozny, choć nie przewiduje się uznania niepodległości Czeczenii. Mołazade, wiceprzewodniczący Frontu Ludowego, uważa że partnerstwo azerbejdżańsko-czeczeńskie powinno mieć charakter strategiczny.

Wspomniana oś byłaby sojuszem narodowych nomenklatur komunistycznych wymierzony w dawne centrum. Jego celem byłoby stworzenie niezależnego od Rosji korytarza z Azji Ârodkowej do Europy przede wszystkim dla ropy i gazu. Propozycja Turcji utworzenia trójkąta energetycznego z Gruzją i Azerbejdżanem została przez te kraje zaakceptowana, ale dla Azerów Stany Zjednoczone są pierwszym partnerem przed Turcją.

Osi Baku - Tbilisi - Kijów Rosja przeciwstawia porozumenie z Iranem, Armenią i Turkmenią.

Kongres Demokratyczny domaga się wystąpienia z WNP i propaguje przystąpienie do NATO. Alijew wprawdzie oficjalnie nie zajmuje w tej sprawie stanowiska, ale ludzie związani z władzą wypowiadają się tak samo jak opozycja. Dlatego istnieją dwa kluby atlantyckie: rządowy i opozycyjny.

Z powodu oficjalnego sojuszu między Szewardnadze i Alijewem konflikt w sprawie mniejszości narodowych dzielący oba kraje został zamrożony, co nie znaczy, że nie wybuchnie dając Rosji możliwości dalszego oddziaływania w tym rejonie.

W czterech południowych rejonach Gruzji: Dmanisi, Bolnisi, Marneuli i Gardabani przytłaczającą większość ludności stanowią Azerowie, a ich przyrost naturalny jest o wiele wyższy od gruzińskiego. Szacunkowo wielkości tej mniejszości ocenia się na 600 tys. Azerowie chcieliby uzyskać autonomię terytorialną, ale dotychczasowe rozmowy między władzami z Baku i Tbilisi nic nie dały..

W azerbejdżańskim rejonie Zakatały mieszkają Gruzini; ich odsetek spadł z 35% w 1918 roku do około 10% obecnie. Gruzini chcieliby uzyskać autonomię kulturalną, ale jak dotychczas poddani są turkizacji.

Baku powiodło się natomiast znormalizowanie stosunków ze 140 tys. Tałyszy, wśród których silne wpływy mają fundamentaliści szyiccy. W sierpniu 1993 roku z inicjatywy Moskwy pułkownik Alikram Gumbatow, związany z Huseinowem i Mutalibowem, ogłosił w Lenkoranie Republikę Tałyszsko-Mugańską (rejony: Astara, Lenkoran). Baku szybko przywróciło kontrolę wojskową nad tym terenem, ale jednocześnie przyznało Tałyszom autonomię kulturalną. Rozwój przemysłu naftowego w tym regionie.

Azerbejdżan uznaje granicę z Iranem, ale Front Ludowy przewiduje w swoim programie zjednoczenie obu części kraju. Musawat uważa, że 20 mln Azerów z Południa powinno mieć prawo do samookreślenia i niepodległości, a potem zdecydowaliby czy chcą zjednoczenia. Azerowie żądają więc dla siebie takiego samego prawa, jakiego odmawiają Ormianom z Karabachu.

Mimo że w Azerbejdżanie Południowym powstają tajne organizacje, tamtejsze elity azerskie uważają nadal Iran za własne państwo, zaś wysuwane żądania nie wykraczają na razie poza autonomię kulturalną.

Przeciwstawne do Azerów stanowisko wobec Moskwy zajmują Ormianie. Widzieli oni w Rosji obrońcę przed Turkami, zwłaszcza od czasu wymordowania przez Portę 300 tys. Ormian w latach 1894-1896 i kolejnej rzezi 1,5 mln Ormian w 1915-1916 roku.

Opinia publiczna i politycy ormiańscy są jednomyśli: ich naturalnymi sojusznikami są Rosja i Iran, a gdyby ich zabrakło, na świecie zawsze znajdzie się jakieś mocarstwo, np. Chiny, zainteresowane w popieraniu Armenii przeciwko Turcji. Azerbejdżan jest traktowany jako przedłużenie Turcji i obciążany jej grzechami z przeszłości, tak jak Ankara aktualnymi przewinami Azerów wobec Ormian (pogromy z lat 1990-1991).

W Moskwie działa lobby ormiańskie (Zatulin, Mingrelian, Stupiszyn), które głosi tożsamość interesów rosyjskich i ormiańskich oraz pełne poparcie dla ekspansji Armenii jako najlepszego sojusznika Rosji i instrument umocnienia jej wpływów na Kaukazie.

Większość Ormian uważa, iż Rosja jest mocarstwem światowym, które zawsze będzie zwyciężało i broniło Ormian, w szczególności nigdy nie zostanie usunięta z Kaukazu, natomiast realiści przyznają, że jej przegrana oznaczać będzie również koniec Armenii, ale nie widzą możliwości prowadzenia innej polityki, gdyż - ich zdaniem - Zachód związany z Turcją daje im mniej niż Moskwa. Partia Manukiana gotowa byłaby wybrać orientację prozachodnią, ale stwierdza, że musi trzymać się Rosji z konieczności, gdyż tylko Moskwa popiera dążenia Ormian.

20% mieszkańców Armenii podpisało petycję o przeprowadzenie referendum w sprawie przystąpienia ich kraju do federacji rosyjsko-białoruskiej. W Erewaniu działają w tej sprawie dwa komitety; pierwszym kierują komuniści, drugim intelektualiści na czele z Aszotem Maczawarianim, byłym szefem MSW i doradcą Ter Petrosiana w 1988 roku. Arasakian, wiceprzewodniczący parlamentu, widzi możliwość zjednoczenia z samą tylko Rosją, gdyby ta uznała ormiański Karabach.

Traktat ormiańsko-rosyjski podpisany w sierpniu 1997 roku gwarantuje pomoc wojskową Rosji "w wypadku zagrożenia Armenii". W Armenii stacjonują wojska rosyjskie w Giumri nieopodal granicy gruzińskiej. Służy w nich również wielu miejscowych Ormian. Armia ormiańska i karabachska zostały wyposażone przez Rosję.

Umiarkowani (Manukian) stawiają dwa warunki normalizacji stosunków z Istambułem: uznanie ludobójstw (1894, 1915) i wypłatę pieniędzy skonfiskowanych w tureckich bankach, natomiast radykałowie (Hairikian i Dasznacy) chcieliby również zgody na powrót potomków wygnańców do Van i Erzerumu, przyznania im autonomii kulturalnej, a później terytorialnej, następnie zaś przyłączenia w drodze referendum dawnej Armenii Zachodniej, gdzie Ormian wymordowano w latach 1915-1916 (Kars, Erzerum, Van) do współczesnej republiki. O ile Hairikian nie określa dokładnie rewindykowanego terytorium, o tyle w punkcie 2g programu Dasznakciutun czytamy: "W skład zjednoczonej Armenii powinny wejść ziemie ormiańskie określone w traktacie z Sevres, a także okręgi Nachiczewań, Achałchałaki i Karabach".

Obecnie najważniejszy jest problem Karabachu, a po jego uregulowaniu aktualna stanie się kwestia Dżawachetii.

Karabach i rejon Szaumianowski zamieszkany był przed wojną w ponad 80% przez Ormian, a jedynie w rejonie Szuszy Azerowie stanowili 91,7% ludności (do czasu rzezi w 1920 roku Ormian było tam 56%). Do 1993 roku wojska sowieckie, później rosyjskie wspomagały Azerów. Kiedy Rosjanie zmienili front, dzięki ich pomocy oraz Armenii Republika Górskiego Karabach wyparła wojska Azerbejdżanu prawie z całego kraju (z wyjątkiem wąskiego pasa ziemi na północy i wschodzie republiki) i zajęła 7 prowincji czysto azerskich (Agdam, Fizuli, Dżebraił, Zangilan, Gubadły, Laczin i Kelbadżar), skąd wygnano 560 tys. ludności. Po zawarciu zawieszenia broni w maju 1994 roku Karabach faktycznie zjednoczył się z Armenią, choć zachowuje swoje władze i występuje jako państwo niepodległe.

Na terenie Karabachu oraz w rejonie Laczin (skąd usunięto Kurdów) i Kelbadżar władze osiedlają Ormian wygnanych z Baku oraz Ormian z Armenii. Stepanakert chciałby zasiedlić te tereny potomkami dawnych wychodźców z Karabachu. Oficjalnie Karabachczycy twierdzą, że niepodległość zamiast natychmiastowego zjednoczenia z Armenią jest już ustępstwem na rzecz Azerbejdżanu, ale prezydent Gukasian zaproponował Baku kondominium azersko-ormiańskie w Karabachu w zamian za zwrot części terytoriów okupowanych oraz wymianę reszty (Kelbadżar, Laczin) na okręg Szaumianowski skąd Azerowie wygnali Ormian. Kondominium stanowiłoby faktyczne zalegalizowanie aktualnego stanu, ale pozwoliłoby Azerbejdżanowi zachować twarz. W wypadku wznowienia wojny Radykałowie (Babajan) planują przebicie się do ziemi Lezginów na granicy z Dagestanem i uzyskanie dostępu do Rosji. Azerbejdżan, ufny w swą naftę, oferuje Karabachowi jedynie szeroką autonomię.

Baku nie potrzebuje Karabachu ani z powodów gospodaczych, ani narodowych, a jedynie prestiżowych. Rezygnacja z tego okręgu pozwoliłaby odzyskać terytoria okupowane i rozwiązać problem uchodźców. Azerbejdżanie uważają jednak, że dzięki potężnej armii i poparciu Zachodu (koncerny naftowe) rzucą Ormian na kolana.

Z punktu widzenia Ormian, jeśli uda się im zalegalizować niepodległość Karabachu, ten sam scenariusz będą mogli powtórzyć w Dżawachetii.

Okręgi Achałchałaki i Ninocminda (dawniej Bogdanowka) tworzą historyczną krainę Dżawachetia. Żyje tu około 90 tys. (80-90% ludności) spośród 430 tys. (1989) gruzińskich Ormian (130 tys. mieszka w Tbilisi). Ormianie stanowią również około połowy ludności okręgu Achałcyche. Ich interesy reprezentuje powstały w 1988 roku Ruch Narodowo-Społeczny "Dżawachk", który wraz z innymi lokalnymi organizacjami tworzy Radę Koordynacyjną Organizacji Społeczno-Politycznych regionu pod przewodnictwem Dawida Rastikiana.

Rada zbiera podpisy pod petycją o referendum w sprawie wstrzymania tworzenia niekonstytucyjnego regionu i nadanie Dżawachetii statusu jednostki administracyjno-terytorialnej w składzie Gruzji, co zakłada jej federalizację. Tbilisi natomiast chce połączyć Dżawachetię z okręgami Achałcyche, Borżomi, Aspinda i Adygeni w region Samccheta by rozwodnić ludność ormiańską. Polityka centrum wobec tej najbardziej zacofanej części kraju przypomina wojnę gospodarczą. Przez nacisk ekonomiczny (np. rozmontowanie i wywiezienie ostatniej jeszcze czynnej fabryki) Gruzini chcą zmusić Ormian do emigracji. I tak już większość z nich pracuje w Rosji, zaś garnizon rosyjski w Achałchałaki jest jedynym pracodawcą w Dżawachetii. W podziemu działa wojskowa organizacja Parwana, która może zmobilizować 5 tys. ludzi. Wielu ochotników z Dżawachetii walczyło w Karabachu i powróciło z bronią, mogą też uzyskać uzbrojenie od garnizonu rosyjskiego.

Erewań nie może walczyć na dwa fronty i dlatego wpływa moderująco na działaczy w Dżawachetii, ale decydujące znaczenie będzie miało postępowanie tutejszego garnizonu, ściśle związanego z ludnością również personalnie. Służy w nim bowiem wielu Ormian, a część z nich przyjęła nawet obywatelstwo rosyjskie.

Rastikian stwierdził, że gdyby Gruzini wymusili likwidację garnizonu, Ormianie będą go bronili z bronią w ręku, ponieważ jest jedynym pracodawcą i "broni nas przed Turkami, mamy zaufanie tylko do Rosjan". Ewentualnym rozwiązaniem mogłyby być międzynarodowe gwarancje bezpieczeństwa dla Dżawachetii oraz inwestycje zagraniczne.

Między Dżawachetią a Adżarią położona jest historyczna kraina Meschetia (okręgi: Achałcyche, Adigeni, Aspinda i Borżomi), z której w 1944 roku wysiedlono do Uzbekistanu 115 tys. turkojęzycznych Mieschów. Domagają się oni prawa do powrotu. Powstała w lipcu 1996 roku komisja państwowa Szoty Kwiraja proponowała im osiedlenie się w rozproszeniu w całym kraju, co zainteresowani zdecydowanie odrzucają. Ormianie z Dżawachetii i Meschetii uważają, iż powrót Turków stanowiłby casus belli, gdyż szybko zdominowaliby oni aktualną ludność i dążyli do zjednoczenia z Turcją.

Sojusznikiem Azerbejdżanu jest Gruzja, utrzymująca jednak poprawne stosunki z Armenią. W Tbilisi KGB ułatwiło zdobycie władzy Zwiadowi Gamsachurdii, człowiekowi choremu psychicznie, który poprzez swój nacjonalizm doprowadził do konfliktów między Gruzinami i pozostałymi narodami, kompromitując w ten sposób na długo obóz niepodległościowy i umożliwiając Rosji oparcie się na mniejszościach narodowych w dążeniu do przywrócenia kontroli nad Gruzją. Okres zamieszek wewnętrznych zakończył się gdy we wrześniu 1993 roku Eduard Szewardnadze z pomocą Rosji ostatecznie pokonał Gamsachurdię. Wprowadził wówczas kraj do WNP (22.10.1993), zgodził się na obsadzenie granicy z Turcją wojskami rosyjskimi oraz na bazy rosyjskie w Batumi i Achałchałaki (trzecia znajduje się w Nowych Aszerach w Abchazji). Po umocnieniu swej pozycji, Szewardnadze rozpoczął jednak politykę lawirowania między Rosją i Zachodem. Służy temu sojusz z Azerbajdżanem i Ukrainą, która chciałaby zająć miejsce słabnącej Rosji na Kaukazie. Gruzja i Ukraina rozwijają współpracę militarną, zwłaszcza morską (wspólne manewry, szkolenie oficerów) i podpisały już 20 umów wojskowych.

Gruzja nie jest gotowa zrezygnować z Abchazji, co wzmocniłoby jej pozycję wobec Rosji, lecz liczy na odzyskanie tego terytorium przy jej pomocy, nie może więc podejmować gwałtowniejszych kroków. Jej działania ograniczają się tylko do symbolicznych zapowiedzi wyproszenia garnizonów i celników rosyjskich. W Osetii Południowej i Dżawachetii Tbilisi stara się natomiast tworzyć spośród tamtejszej nomenklatury progruzińskie lobby. Mamuka Areszydze, zajmujący się przygotowywaniem planu federalizacji Gruzji dla Szewardnadze, sądzi, iż "wpływ rosyjski można eliminować z Kukazu tylko stopniowo, nie można tego zrobić za jednym zaachem. Próbował tak postąpić Gamsachurdia i dlatego przegrał". Gruzini myślą o federalizacji kraju i po rozwiązaniu konfliktów wewnętrznych przystąpić do jednoczenia Kaukazu. Inne narody uważają jednak gruzińskie pretensje do odgrywania dominującej roli za mrzonki, a nacjonalizm samych Gruzinów jest tu największą przeszkodą.

Osobny problem dla Tbilisi stanowi przywrócenie kontroli nad Adżarią. Republika ta zamieszkała przez Gruzinów, niegdyś w większości muzułmanów, cieszy się autonomią na mocy umowy z Turcją, która w zamian zrezygnowała z roszczeń do jej terytorium. Obecnie islam wyznaje prawdopodobnie już tylko około 20% tamtejszej ludności. Próba utworzenia muzułmańskiego ruchu separatystycznego przez byłego funkcjonariusza partyjnego Dawida Hiszaszwili poniosła klęskę (2% w wyborach w listopadzie 1992 roku). Obecnie Ankara finansuje budowę meczetów na wsi, a cały kraj żyje z handlu z Turcją.

Specjalne stosunki łączą Asłana Abaszydze z garnizonem rosyjskim. Zgodził się on bronić tego pułkownika rosyjskiego w wypadku zagrożenia jego władzy. Swoje sympatie Abaszydze zademonstrował zwołując w czasie wizyty Szewardnadze w USA spotkanie dowódzców wszystkich jednostek rosyjskich na Zakaukaziu. powtarza: mimo wszystko zawsze będziemy z Rosją. 60% żołnierzy w batumskim garnizonie rosyjskim stanowią miejscowi Gruzini, a Rosjanami są tylko oficerowie i specjaliści, co sprawia, że ludność chętni widzi rosyjską obecność wojskową.

Specjalne stosunki, o wiele bliższe niż z Tbilisi, łączą Adżarię z prorosyjską Abchazją z jednej i z prorosyjskim ruchem ormiańskim w Dżawachetii oraz Erewaniem z drugiej strony, co w wypadku wybuchu otwartego konfliktu groziłoby odcięciem Gruzji od prozachodniej Turcji.

Tbilisi na razie prowadzi wojnę ekonomiczną z Abaszydze, odmawiając mu prawa do strefy wolnego handlu i kierując handel do portu w Poti oraz planując by rurociąg naftowy z Azerbejdżanu ominął rafinerię w Batumi.

Nacjonaliści gruzińscy twierdzą, iż w Turcji żyje 2 mln Gruzinów. W rzeczywistości są to bliscy Gruzinom muzułańscy Lazowie i dawni emigranci gruzińscy wyznania mahometańskiego. Przedstawicile Adżarii proponowali im powrót do Gruzji, ale spotkali się z odmową, a Lazowie podkreślają swą odrębność i wręcz nie chcą być traktowani przez Gruzinów jako mnłodsi bracia. Z drugiej strony propozycje PKK by Tbilisi drukowało materiały propagandowe po gruzińsku, wzywające do oderwania Lazystanu od Turcji, zostały przez władze w Tbilisi odrzucone, gdyż Turcja uważana jest za bliskiego sojusznika wobec zagrożenia Rosyjskiego.

Powyższy przegląd stosunków narodowych na Kaukazie ukazuje, że tamtejsze narody za prior swej polityki uznają walkę z sąsiadami, a najlepiej ich fizyczną likwidację i przytłaczającej większości liczą na pomoc lub co najmniej przychylną neutralność Rosji. Na postawione w tytule pytanie trzeba zatem odpowiedzieć, iż niestety prawie wszyscy mieszkańcy Kaukazu sądzą, że potrzebują Rosji

Autor publikacji: 
Polityka zagraniczna: 
KAUKAZ: 
Źródło: 
Obóz 1998