13 grudnia – historia zatacza koło

Ostatniego dnia listopada Jarosław Kaczyński zapowiedział zorganizowanie 13 grudnia Marszu Niepodległości i Solidarności w obronie demokracji i wolności. W odpowiedzi Donald Tusk zagroził, że policja będzie „jeszcze bardziej zdecydowana, gdyby miało dojść do zakłócenia porządku publicznego”. Jeśli przypomnimy sobie wyczyny policyjnych prowokatorów w cywilu w czasie obchodów 11 listopada, możemy się spodziewać, że mają oni dostarczyć Tuskowi pretekstów. Dlatego trzeba zabrać ze sobą komórki i dokumentować marsz. Nikt, kto buduje w Polsce dyktaturę, nie może pozostać anonimowy. Jeśli pozwolimy, by pismacy z gadzinówek, służalcze sądy, prokuratury na rozkaz tłumiły wolność w poczuciu absolutnej bezkarności, co im zapewnia anonimowość, przegramy.

Uczniowie Urbana

W reżimowych mediach rozpoczął się jazgot, by propagandowym atakiem sparaliżować wolę obrońców wolności. Pamiętamy wyczyny Urbana. Teraz jego ideowe dzieci i uczniowie starają się prześcignąć w kłamstwie mistrza.

Odezwali się też doradcy – kowale losu służalca – by pokazać, że mogą być jeszcze potrzebni. Ich wynurzenia o „dużym błędzie” i „szkodnictwie politycznym” są jak kwilenie bezrobotnego lokaja: „Panie, nie wyrzucaj mnie, jeszcze się przydam. Wszystko potrafię”.

To jednak nie wystarcza. Uruchomiono więc „działania aktywne” i środowisko, gdzie najczęściej słychać wyrażenie: „Panie pułkowniku”. Rzekomo spontanicznie postanowiło ono urządzić 12 grudnia marsz-dywersję. Prześciganie się w radykalizmie ma rozbić inicjatywę Marszu Niepodległości i Solidarności, by potem skanalizować część społecznego protestu.

Strach przed narodem

Skąd ta wściekłość i zmasowane przeciwnatarcie? To strach przed narodem, który nie przejmuje się reżimową propagandą TVN-u, strach przed rzeczywistością ulicy, której nie da się zastąpić obrazem nieistniejącego kraju w telewizorze.

Trzydzieści lat temu na rozkaz Sowietów komuniści wprowadzili stan wojenny, po tym jak Breżniew odmówił interwencji błagającemu go o nią gen. Jaruzelskiemu i kazał działać własnymi siłami. Straciliśmy szansę rozwoju. Polskę cofnięto o jedno pokolenie. Co gorsza jednak, ruchowi odrodzenia narodowego i wolnościowego złamano kręgosłup. Już nigdy później Polacy nie uwierzyli we własne siły i nie byli zdolni do wspólnego działania tak jak w latach 1980–1981. I Tusk chce obecnie uzyskać ten sam efekt. Zdusić w zarodku jakikolwiek opór i marzenia o wolności. Mamy pogodzić się z rzekomo nieuchronnym losem i pozwolić rządowi robić wszystko. Mamy pozostawić oligarchię w spokoju, by mogła korzystać bez przeszkód ze zdobytych pozycji i dóbr.

Różne rodzaje niewoli

Obecne władze szukają ochrony poza granicami kraju, choć są rozdarte: jednym bliżej do Moskwy, innym do Berlina. Chcą nam wmówić, że wolność jest przeżytkiem, można tylko wybierać rodzaje niewoli. Sami znajdując za granicą gwarancję swojej pozycji, chcą, byśmy również uwierzyli, że niewola jest wolnością, jeśli wybierzemy odpowiedniego pana. Oni inaczej nie potrafią i nie mogą. Tak mocno uwierzyli, że narodem można dowolnie manipulować, oszukiwać go, że sama myśl, iż są tacy, wobec których kłamstwo jest bezsilne, budzi ich potworny strach i przerażenie, że ten dzień może nadejść. Dzień, w którym trzeba będzie odpowiedzieć za swoje czyny.

13 grudnia o godz. 18 wszyscy, którzy chcą, by Polska była wolna, zbiorą się na pl. Trzech Krzyży w Warszawie. Nasz marsz wyruszy Alejami Ujazdowskimi, przejdzie przed kancelarią, gdzie chowa się Tusk, pod pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego, który walczył o Polskę. Wtedy ZOMO i czołgi – dziś reżimowe media i policyjni prowokatorzy. Historia zatacza koło.

Autor publikacji
Ubekistan
Źródło
GPC Numer 75 - 07.12.2011