You are here

PRZYCZYNY ROZKWITU ORIENTACJI PROROSYJSKIEJ

Orientacja prorosyjska w Polsce ma już prawie 300-letnią tradycję. Jej charakter przeszedł od koncepcji zachowania wolności szlacheckich lub przeprowadzenia reform z poparciem Katarzyny, poprzez próbę obrony interesów narodowych w lojalnej współpracy z Rosją, aż do zwykłej zdrady i wysługiwania się zaborcy.

W okresie rozbiorów orientacja prorosyjska była wynikiem nie tylko lojalizmu czy służalstwa, ale błędnej koncepcji, iż Polska może próbować odrodzić się w oparciu o Rosję (młody ks. Adam Czartoryski) lub stać się jej partnerem (Roman Dmowski). W obu wypadkach punktem wyjścia tego błędnego rozumowania była jednak troska o kraj, a nie o zachowanie uprzywilejowanej pozycji grupy stworzonej sztucznie przez zaborcę, w naszym wypadku komunistycznego, i narzuconej społeczeństwu, a nie wyłonionej z niego w sposób naturalny.

Obcość elity postsowieckiej nie wynika z czynników etnicznych, lecz z odrębności jej interesu grupowego. Tych ludzi nie łączą z narodem żadne wspólne interesy, wprost przeciwnie - mają one charakter wykluczający się. Elita postsowiecka nie zawdzięcza bowiem swego awansu pracy dla narodu, lecz służbie i potulności wobec władz sowieckich.

Kiedy służby przeprowadzały transformację ustrojową, w sposób naturalny na swoich partnerów wybrały agenturę i elity zawdzięczające swą pozycję selekcji dokonywanej w dawnym ustroju w przeważającej mierze właśnie przez służby. Decydującym kryterium było bowiem bezpieczeństwo i wspólnota interesów w nowym ustroju. W ten sposób częścią nowej elity zostali również przedstawiciele postsowieckiej inteligencji, która w stanie wojennym walczyła o uznanie przez komunistów za partnerów. Jej cel w latach 1988-1991 został nareszcie zrealizowany. To właśnie tak ukształtowane elity stanowią społeczną bazę obecnej orientacji prorosyjskiej w Polsce.

Dziś orientację prorosyjską w Polsce tworzą postsowieckie elity, których trzonem są byłe komunistyczne służby i ich agentury, a także agenten- und rußlandfreundliche Intelligenz, kierująca się pragnieniem kariery lub strachem. To orientacja prorosyjska decyduje o awansach i pracy, narzuca obowiązujący model zachowania i wypowiadania się, który zmusza do zgodnego z nim myślenia celem uniknięcia dysonansu poznawczego. Spotyka tu się jednocześnie chęć zachowania pozycji lub jej zdobycia i oddziaływanie strachu. Dziś powiedzielibyśmy, iż nikt nie chce być wylosowany do III Katynia, i woli, by spotkał on oszołomów. Szanujący się inteligent postsowiecki wie zatem dokładnie, co może powiedzieć, napisać, a nawet pomyśleć, by zapewnić sobie bezpieczeństwo i perspektywę na awans.

Pogarda i strach

Narzucona postsowiecka elita musi kontrolować społeczeństwo, by było ono niezdolne do wykształcenia prawdziwych elit i struktur państwowych, a zamiast nich dobrowolnie zaakceptowało fasadowe instytucje życia społecznego i politycznego. Systematyczne obniżenie samooceny i wywoływanie poczucia winy u Polaków za zaściankowość, antysemityzm, prymitywizm kulturalny, niezdolność do rozwoju itp. stanowi warunek przejęcia wartości postsowieckiej elity i utożsamienia się z jej interesami. To ona ma się jawić Polakom jako wybawiciel z polskiego ciemnogrodu i koryfeusz prowadzący naród do Europy, czyli nowego raju. Dlatego gwarantem utrzymania kontroli nad pogardzanym, a jednocześnie budzącym strach narodem przez postsowiecką elitę jest propagowanie pogardy dla tożsamości i polskiej wspólnoty narodowej oraz bezwzględne niszczenie pamięci historycznej, zwłaszcza o monetach wielkich i szlachetnych w naszych dziejach. Polacy powinni pamiętać jedynie o swoich prawdziwych i wyimaginowanych zbrodniach i upadku. Ma to na celu neutralizację mas, by były niezdolne do obrony własnych interesów, gdyż tylko ludzie dumni ze swej przeszłości i przynależności zdolni są do walki.

W kontroli świadomości kluczową rolę odgrywają media. To poprzez nie postsowiecka elita narzuca własny języka i za jego pośrednictwem własne widzenie rzeczywistości. Stąd jakiekolwiek próby wyrwania mediów z rąk środowisk agenturalnych i agentenfreundliche traktowane są jako casus belli. Fakt, iż w życie wchodzi już trzecie pokolenie, nie ma tu znaczenia, gdyż drogi karier medialnych są otwarte przede wszystkim przed córkami pułkowników SB czy synami komunistycznych ministrów i aparatczyków, a lada moment okaże się, że posiadanie właściwego dziadka będzie kluczowe dla karier medialnych.

Celem zabiegów postsowieckich elit jest doprowadzenie do sytuacji, w której społeczeństwo faktycznie utożsami się z Targowicą jako zachowaniem zupełnie normalnym w obecnych warunkach i dzięki temu przyjmie orientację prorosyjską na godną najwyższego szacunku.

Nowy gwarant

Po 1989 r., a ostatecznie po 1991 r., postsowiecka elita w Polsce nie mogła uważać narodu za swego suwerena, bowiem jako narzucona z zewnątrz, pogardzała nim i bała się go. Musiała dysponować obcą pomocą, by utrzymać kontrolę nad społeczeństwem i zapobiec jego emancypacji, która musiałaby doprowadzić do wykształcenia się autentycznych elit i rzeczywistych, a nie fasadowych instytucji. Dlatego środowiska komunistycznej bezpieki i nomenklatury oraz wspierające je kręgi dawnej opozycji ugodowej i prosowieckiej zaczęły szukać nowego suzerena. Tej roli nie mógł już spełniać Związek Sowiecki, gdyż 8 grudnia 1991 r. przestał istnieć, choć orientacja prosowiecka w Polsce pozostała mu wierna prawie do końca. Wprawdzie inteligentniejsza część tego obozu potrafiła się przestawić na Borysa Jelcyna, ale Rosja, czasowo osłabiona, przynajmniej na razie nie mogła stać się gwarantem zachowania przez postsowiecką elitę jej dotychczasowej pozycji. Dlatego suzerena zaczęto upatrywać w lewicy europejskiej.

Lewica, a następnie unijne elity, w większości rekrutujące się z pokolenia 1968 r., miały sankcjonować władzę postsowieckich elit nad „ciemnym narodem polskim”. Stąd tak ważnym stało się wtłaczanie do mózgów, zwłaszcza młodych, pozbawionych rzetelnego wykształcenia i znajomości polskiej historii oraz ogłupianych i deprawowanych przez media, iż mają być Europejczykami, a więc starać się robić wszystko, by za takich być uznanymi. Owo „zaświadczenie o europejskości” wydawały zaś postsowieckie elity. Uzyskanie go zdejmowało odium bycia ciemnogrodzianinem, moherem, zacofańcem, wrogiem autostrad i antysemitą, jednym słowem – Polakiem.

Suzeren ma wobec swoich wasali konkretne obowiązki. Musi bronić ich pozycji w przydzielonych włościach w zamian za wierną służbę i podatki (np. likwidacja stoczni, oddanie banków, rezygnacja z własnej polityki, itp.). Do 2007 r. suzeren reprezentowany przez francuskie, angielskie i niemieckie media oraz fundacje zdawał egzamin. Zawsze można było liczyć, iż Polak i Polska zostaną obśmiani, jeśli będą bronić swych interesów lub w inny sposób zagrożą postsowieckim elitom. Inspirowanie nagonek i artykułów, które natychmiast można było przedstawić w ramach „obiektywnego przeglądu prasy europejskiej”, blokowanie inwestycji w mediach nie kontrolowane przez ubekistańskie elity, oskarżenia o antysemityzm i faszyzm charakterystyczny dla Polaków były wystarczająco skuteczne. W 2007 r. dzięki pomocy fundacji niemieckiej i młodzieży pragnącej otrzymać „zaświadczenie o braku przynależności do zacofanego narodu polskiego” jeszcze wygrano wybory.

Obecnie stało się jednak jasne, że zachodnie elity nie posuną się poza pomoc medialną, wyborczą i nagonki czy afronty wobec polityków niekontrolowanych przez uzbekistańskie elity, a to może okazać się za mało. Po 10 kwietnia zdały sobie one sprawę, że potrzebują suzerena, który nie zawaha się w obronie ich pozycji użyć bardziej skutecznych metod. Katyń II udowodnił, na kim można się oprzeć i komu trzeba służyć, jeśli chce się zachować zdobyte pozycje w Polsce i bezpiecznie przekazać je już trzeciemu pokoleniu. I tu tkwi źródło wybuchu namiętnej miłości do Rosji, a zwłaszcza do Gosudara, który jako czekista udowodnił swą skuteczność.

Orientacja prorosyjska nagle wybuchła z siłą niespotykaną, gdyż prosowieckie elity, by zachować swe pozycje, rozpoczęły czołganie się do Moskwy. W tym wypadku służalczość wobec wrogiego nam mocarstwa dyktowana jest wyłącznie dobrze zrozumiałym interesem własnym i strachem przed narodem polskim, który, ku przerażeniu postsowieckich elit, jakby przestawał pełzać i nie tylko podniósł się na kolana, ale bezczelnie grozi, że z nich wstanie. A wiedzą one dobrze, że tylko w społeczeństwie zdominowanym przez homines pełzaci mogą one panować bez przeszkód. Dlatego nie zawahają się poprosić Gosudara o pomoc, jeśli dojdą do wniosku, iż są zagrożone przez „polski ciemnogród”.

Czy finis Poloniae verae?

Polska utraciła suwerenność nie dlatego, jak chcą niektórzy, iż przystąpiła do Unii, ale dlatego, że rządząca nią elita ani w Unii, ani poza nią nie broni interesów państwa i jego mieszkańców, a jedynie własnych, które z tymi ogólnymi nie mają nic wspólnego, a nawet stoją z nimi w ostrym konflikcie. Panująca elita postrzega bowiem państwo wyłącznie jako źródło czerpania korzyści osobistych. Jeśli można uzyskać dla siebie stanowisko w Unii, grant czy jakiekolwiek apanaże od sąsiadów, to interes kraju należy jak najszybciej sprzedać, nawet nie walcząc zbytnio o lepszą cenę dla siebie. Służalstwo wobec interesów zewnętrznych jest zasadą postępowania postsowieckiej elity.

Wraz z objęciem stanowiska prezydenta przez Bronisława Komorowskiego, zapanowaniem nad Bankiem Narodowym i oddaniem agenturze kontroli nad Instytutem Pamięci Narodowej, zniknęły ostatnie instytucje państwowe nie podporządkowane interesom grupowym postsowieckiej elity, a tym samym resztki dotychczas już ograniczonej suwerenności. Nie chodzi tylko o samodzielność państwową, ale również pozbawienie nas pamięci historycznej, którą odtąd będzie kształtowała bezpieka, agentura i orientacja prorosyjska. Platforma dokonała więc na Polakach zabiegu lobotomii, by zniszczyć naszą tożsamość, która przeszkadza jej w nieograniczonych rządach. Zamiast Polski prawdziwej, znanej nam z rodzinnego doświadczenia i podręczników, otrzymujemy imitację narodu i państwa – Polskę wydmuszkę.

Polska obecnie nie jest niepodległym państwem, tylko terytorium geograficznym zarządzanym przez lokalną administrację, która za prawo do utrzymywania się kosztem tego terytorium będzie lojalna wobec każdego suzerena gwarantującego jej bezpieczeństwo i kontynuacje mafijnych rządów. Takim suzerenem jawi się obecnie w sposób jednoznaczny Rosja i tu tkwi przyczyna składanych jej ostatnio hołdów pod hasłem: przy Tobie Najjaśniejszy Gosudariu Putin stoimy i stać chcemy. Ciekawe, że nie dostrzeżono Miedwiediewa, a przecież trudno przewidzieć, czym zakończy się okres dwuwładzy w Rosji. Ludzie orientacji rosyjskiej wyczuwają jednak silniejszego i garną się pod jego skrzydła pana, który potrafi użyć knuta.

Paradoks sytuacji polega na tym, iż postsowieckiej elicie udało się wyhodować pokolenie zadowolone z takiej sytuacji. Akceptuje ono interesy rządzących i panującej elity i nie dostrzega odrębności interesów własnych, nie mówiąc już o państwie i narodzie. Odmowa wiedzy wywołana powszechnym tchórzostwem i skarleniem charakterów ma gwarantować bezpieczeństwo. Dowodzi to, iż operacja zniszczenia tradycji i wartości, które ukształtowały Polaków, a w rezultacie rozbicia wspólnoty narodowej i wykorzenienia, tudzież zidiocenia młodego pokolenia powiodła się i mimo niedawnych przebłysków rodzących nadzieję na odrodzenie, wszystko wraca do normy pod kierownictwem niezawodnej medialnej agentury. Jeśli ogłoszone wyniki wyborów prezydenckich nie będą pozytywne, wkrótce znów na długo l’ordre regnera à Varsovie.

Autor publikacji: 
Ubekistan: 
Źródło: 
Nowe Państwo 5(51)/2010