You are here

PRECZ Z MOICH OCZU! (LIST DO GRZEGORZA KULETY)

Kuleta, czy wy jesteście niepoważny facet, czy macie kłopot z pamięcią albo zdolnością rozumienia tekstów po polsku pisanych?

Jakiś czas temu udało mi się (wreszcie! ― po kilku nieudanych próbach) spowodować, że już nie przysyłacie do mnie elektronicznych zaproszeń na różne imprezy, organizowane przez delikwentów z Platformy Obywatelskiej (albo z kręgów do PO zbliżonych).

Niemniej jednak nadal zdarza się, że otrzymuję takie zaproszenia w formie papierowej.

Przed dwoma miesiącami otrzymałem takowe (zob.: sygnowane na kopercie przez prezydenta Sopotu, niejakiego Karnowskiego Jacka, na dzień 20 IX 2010 r. do Sopotu, na spotkanie z niejakim Mazowieckim Tadeuszem.

Wczoraj znalazłem w skrzynce na listy zaproszenie, sygnowane na kopercie przez prezydenta Gdańska, niejakiego Adamowicza Pawła, na dzień 22 XI 2010 r. do Gdańska na dyskusję między niejakim Bonim Michałem a niejakim Smolarem Aleksandrem. Na zaproszeniu widnieją aż dwa wasze, Kuleta, adresy elektroniczne, toteż na obydwa wysyłam niniejszą odpowiedź.

Kuleta, zapamiętajcie raz a dobrze: NIE ŻYCZĘ SOBIE więcej takich zaproszeń ani jakiejkolwiek korespondencji od was! Nie tylko elektronicznej, ale również papierowej. Obojętnie, czy koperta jest opatrzona służbową pieczątką tego czy innego ważniaka z PO. (Zapewne kancelarie prezydentów Sopotu i Gdańska ― ciekawe, które jeszcze poza tymi dwiema ― mają mój adres od was, Kuleta, no bo jeśli nie od was, to skąd, prawda?)

Niestosowne jest wysyłanie zaproszeń ludziom, którzy przyjechać nie mogą (Sopot i Gdańsk znajdują się zbyt daleko od Torunia, aby można było w dniu roboczym dojechać tam nawet na godz. 18, a potem wrócić do Torunia, aby nazajutrz, również w dniu roboczym, móc znowu wykonywać swoją pracę).

Ja jednak nie chciałbym korzystać z TAKICH zaproszeń nawet wtedy, gdy chodziłoby o spotkania odbywające się w Toruniu, gdzie mieszkam.

Nie podoba mi się Platforma Obywatelska ani też jej przyjaciele nie należący do niej. Dlatego powtarzam: nie życzę sobie otrzymywać zaproszenia na spotkania z takimi delikwentami! W szczególności z takimi jak wyżej wymienieni: Mazowiecki Tadeusz, Smolar Aleksander albo Boni Michał. Lepiej by im było psy na spacer wyprowadzać, a nie w polityce robić!

Skoro wy, Kuleta, zapraszacie na to spotkanie w Gdańsku ludzi spoza Trójmiasta, lepiej byście zrobili wybierając na adresatów takich delikwentów, którzy wspólnie z niejakim Bonim Michałem byli "lokatorami" tzw. "Listy Macierewicza" (zob. np.: ). Wśród nich zapewne łatwiej byłoby znaleźć takich, którzy już mają dostatecznie dużo wolnego czasu, a mimo tego jeszcze mają dość pieniędzy na przyjazd. Obecność takich "lokatorów" zapewne wzmocniłaby na sali atmosferę "miłości" czyli tego, co jakoby jest pierwszorzędnym towarem "sprzedawanym" przez PO jej wyborcom.

Niejaki Karnowski Jacek, zamiast sygnować pieczątką swojej kancelarii takie zaproszenia, lepiej by uczynił, gdyby ― zaraz po pojawieniu się podejrzeń korupcyjnych co do niego ― bezwarunkowo zrezygnował z funkcji prezydenta Sopotu, a nie poddawał tej kwestii pod referendum mieszkańców.

Niejaki Adamowicz Paweł, zamiast sygnować pieczątką swojej kancelarii takie zaproszenia, lepiej by uczynił, gdyby przywrócił odtwarzanie co godzinę "Roty" na wieży ratusza w odzyskanym POLSKIM Gdańsku (zob. np.: ), w której miejsce (właśnie z jego woli) "wszedł" wspólny hymn podzielonych Niemiec, przeznaczony (ponad pół wieku temu) na ew. użytek podczas olimpiady w Melbourne.

Ale tak czy owak: PRECZ Z MOICH OCZU!

Konrad Turzyński

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: