You are here

FUNDAMENTALNE KŁAMSTWO BĘKARTÓW WOJNY

Czytając teksy o „Bękartach wojny” nie widzę głosu rozsądku. Sobolewski na łamach Gazety, nie podnosi rękawicy rzuconej przez Tarantino. Wycofuje się, i potępia film mówiąc, że to bajka, i że Brada Pita wbrew temu, co sugeruje plakat, wcale w filmie nie ma. Może Sobolewski oglądał inny film, ja go tam widziałem. Z kolei Amerykanom się podoba, piszą że reżyser „ma jaja”. Nawet Żydzi mają problem, ze stwierdzeniem, z jakich to powodów „Bękarty wojny” są filmem złym. Jeffrey Goldberg izraelsko amerykański dziennikarz nie umiejąc nazwać rzeczy po imieniu pisze wprost: Mnie ten antynazistowski wybryk – tego słowa szukałem – kłopocze.

Skąd to zakłopotanie, spyta zwykły Kowalski? Przecież ten film mówi prawdę: grupa żydowskich mścicieli sieje postrach wśród Niemców okupujących Francję. Mściciele są brutalni, zwierzęcy. Walczy z nimi pułkownik Landa. Jest bezwzględny, ale w porównaniu z nieokrzesanymi bękartami, to oszlifowany diament. Nie dość, że diabelnie inteligentny, to jest jeszcze człowiekiem kultury. Języki? Zna chyba wszystkie, rozsmakowuje się w ich muzyce. Typowy przedstawiciel niemieckich elit, które dobrze poznajemy w trakcie filmu.

Ryba psuje się od głowy

Jest takie powiedzenie, że ryba psuje się od głowy, ono świetnie opisuje Niemcy przedstawione przez Tarantino. On nam tą głowę pokazuje jak na dłoni, dzięki niemu ją poznajemy.
Ta zepsuta głowa to czterej inżynierowie maszyny śmierci, są oni jednak śmiechu warci i odrzucający w porównaniu do reszty Niemców. A ta reszta to wspaniali ludzie, trudno nie czuć do nich sympatii. Jeśli dadzą słowo, dotrzymują go za wszelką cenę. Nade wszystko miłują prawdę, nie boją się przyznać do strasznej historii Europy i Afryki. Są otwarci na świat, gdy tylko nadarza się okazja, uczą się słówek, dzięki którym mogą zrozumieć ludzi z innych kultur.

Literatura piękna? To dla nich artykuł pierwszej potrzeby, coś jak chleb. A nade wszystko, mają zasady moralne. I członkowie tych właśnie niemieckich elit, paralelnie do działań bojowników żydowskich, gdy tylko zdają sobie sprawę z tego jak zły los ich spotkał, postanawiają pozbyć się „zgniłych jajek”, które winne są całego piekła. Przecież w końcu to Niemiec, a nie pomagający mu nieco niezgrabni żydowscy bojownicy, podkłada materiały wybuchowe pod cztery potwory.
Z tymi potworami to swoją drogą ciekawa historia, jak im się udało znaleźć u władzy w kraju, w którym ludzie są… no cóż, tacy jak my. Chodzą do roboty i robią swoje. A może nawet są lepsi od nas, bo my mówimy tylko po włosku, i to na dodatek słabo.

Kłamstwo "Bękartów Wojny"

"Bękarty wojny" nie są bajką. „Bękarty wojny” są kłamstwem, które kłopocze. Sprawiają problemy gdyż eksplorują tabu. Filozofia doprowadziła elity intelektualne Zachodu do myślenia, którego typowym przedstawicielem był Winston Churchill, pragmatyk, i zwolennik eugeniki. W jednym ze swoich listów w roku 1910 pisał: Jestem przekonany, iż namnażanie się osób upośledzonych umysłowo, które w chwili obecnej przebiega na niespotykaną skalę, nieograniczane przez istniejące dotąd warunki naturalne, a właściwie przyśpieszone przez warunki cywilizacyjne, jest strasznym zagrożeniem dla gatunku. Niemcy nie byli, więc żadnym wyjątkiem, gdy mówimy o trendach intelektualnych modernizmu.

Elity, czy to niemieckie, czy angielskie, znały zarówno Nietzschego jak i pragmatystów amerykańskich. Pierwszoplanowym kłamstwem Tarantino jest teza, którą wyraża explicite: Gdybyś złapał wszystkich czterech, skończysz wojnę dziś wieczorem. Jest to niedopuszczalne kłamstwo. Wynika z niego, iż ani elity, ani lud, nie były odpowiedzialne za drugą wojnę światową, a jedynie czterech Nazistów.

Źródła:

http://www.theatlantic.com/doc/200909/tarantino-nazis/2

http://www.winstonchurchill.org/support/the-churchill-centre/publication...

Filmografia:

„Bękarty wojny” (Inglourious Basterds); scenariusz i reżyseria: Quentin Tarantino; USA, Niemcy 2009.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: