You are here

ZASZCZUTY NARCYZ, CZYLI BRONIĘ KEMPY PRZED KARNOWSKIM

Od kilku tygodni ze zdziwieniem przechodzącym w niepokój obserwuję stronę internetową prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Od kilku tygodni strona ta z narzędzia prowadzenia kampanii wyborczej stała się narzędziem tępienia mojego pokolenia polityków o antykomunistycznym nastawieniu.

Nie jest nad Bałtykiem niczym nowym ów festiwal nienawiści, jaki urzędujący prezydent zorganizował wszystkim którzy odważyli się powiedzieć głośno, że styl forma i treść rządów Jacka Karnowskiego oraz jego cichociemnych kolegów upodabniają Trójmiasto i jego okolice do południowoamerykańskiej satrapii w której panem i władcą jest lokalny bonzo od skupu liści koki.

Droga od pupila prezydenta Sopotu do roli jego śmiertelnego wroga jest bardzo krótka. Przekonali się o tym na różnych etapach swojego politycznego życia nie tylko ludzie tak wpływowi jak Jan Kozłowski czy były stronnik Karnowskiego Cezary Jakubowski – wiceprezydent Sopotu i członek władz sopockiej Platformy Obywatelskiej. Nie jest jednak tematem tego tekstu walka pomiędzy członkami tetryczego klanu, jaki od 20 lat rządzi Pomorzem.

Konflikt pokoleniowy

Sprawa jest poważniejsza, bo chodzi o konflikt pokoleniowy, którego podłożem są sprawy zasadnicze. Jarek Kempa, Sławek Julke, Kuba Świderski, Jarek Szczukowski, Przemek Marchlewicz, Albert Śledzianowski, Ola Jankowska... to tylko krótka lista moich rówieśników, którzy na pewnym etapie życia postanowili zaangażować się s życie polityczne. Wszystko to wykształceni ludzie, co do których osobistej uczciwości nigdy nie miałem wątpliwości. Nie zgadzam się z większością wymienionych tutaj nazwisk w kwestiach politycznych, ale nigdy nie miałem powodów by poddawać w wątpliwość ich elementarną uczciwość. Ci wszyscy ludzie występowali prędzej lub później przeciwko prezydentowi Sopotu.

Burzy się więc we mnie wszystko, kiedy obserwuję działania PRowe Karnowskiego i jego zaplecza. Znam tego skorupmowanego polityka od bardzo dawna i wiem, że jego działania obliczone są na określony cel, który jeśli tak dalej pójdzie zostanie bezwzględnie osiągnięty. Dla Jarka Kempy oznaczać to będzie – zwolnienia z pracy, kłopoty na uczelni (jest wykładowcą akademickim), oraz co może okazać się najbardziej dokuczliwe – publiczne obsmarowanie w trójmiejskich mediach, wreszcie wykorzystanie przez Karnowskiego jego wpływów w trójmiejskim świecie służb specjalnych, prokuraturze oraz w biznesie. Taka mieszkanka może skutecznie pomóc w odłożeniu planów politycznych Jarkowi Kempie na daleką przyszłość .

Jacek Karnowski taki los gotował już niejednokrotnie swoim przeciwnikom, niezależnie od tego jak blisko byli z nim zanim zmienił zdanie. Przypadek Sławomira Julke jest tutaj najbardziej jaskrawy, ale istnieją też inne – dużo bardziej drastyczne, że wskażę tylko na bulwersujacą od kilku tygodni trójmiejski świat medialny sprawę inwigilacji redaktora Piotra Kubiaka – lokalnego korespondenta Rzeczpospolitej, który odważył się podnieść rękę na Układ Trójmiejski.

Prowokacja

W wyniku działań Jacka Karnowskiego i jego pełnomocników światło dzienne ujrzała dezinformacja mająca nie tylko narazić redaktora Kubiaka na utratę wiarygodności, a w swoim założeniu jak sądzę mająca doprowadzić red. Kubiaka do wniosku, że może już lepiej nie pisać o trójmiejskiej mafii, bo ta mafia wie bardzo dużo.
Prezydent Sopotu wie o jakiej sprawie piszę. Wiedzą o tym również dziennikarze, wiedzą o niej również politycy ale nikt nie zabiera głosu. Prezydent Sopotu dotarł do wyciągów z konta bankowego redaktora Kubiaka i wykorzystał tę wiedzę w procesie aby zniesławić redaktora Kubiaka. W innym procesie Karnowski żąda dostępu do prywatnej skrzynki mejlowej swojego politycznego oponenta sprzed lat. To standard Bantustanu, lub perły polskiego wybrzeżą – Sopotu, jak kto woli. Są też inne przypadki - przeciwko jednemu z oponentów politycznych prezydenta Sopotu zorganizowana została prowokacja - w ruch poszły broń ostra i kokaina, ale człowieka uratował przypadek. O tym innym razem.

Chciałbym zapobiec istotnym intelektualnym stratom jakie może ponieść Trójmiasto. Atak na Jarosława Kempę juz nastąpił i nie sądzę żeby Jarek dał radę się obronic, choć jest przykładem odważnej i lojalnej postawy względem partii której jest członkiem. Przypomnijmy, że nienawiść Karnowskiego względem uzyskującego super wyniki w Sopocie Jarka Kempy zbiegła się w czasie z wygłoszonym przez niego po cichu zdaniem, że prezydent z zarzutami korupcyjnymi (Karnowski) nie powinien rządzić miastem. Przypomnijmy, że powiedział to po tym jak taką samą deklarację złożył szef Platformy Obywatelskiej, mieszkaniec Sopotu, urzędujący Premier Donald Tusk.
Apeluję do moich rówieśników ze wszystkich partii politycznych – postawmy się w obronie Kempy. Nie jest ważne, czy jest członkiem Platformy, PiSu, SLD, PSLu czy UPRu. Jest uczciwym mieszkańcem Trójmiasta, który swój czas i energię od 8 lat poświęca dla dobra publicznego. Próbuje go zniszczyć wielokrotnie skompromitowany lokalny sartrapa. Naprawdę wszyscy boicie się Karnowskiego? Jarek, do boju!

Na koniec dwa słowa do Pawła Orłowskiego, obecnego ulubienca – Paweł, chodziliśmy razem do szkoły. Pamiętasz czego uczyli nas nauczyciele w III LO w Gdyni? Że jak się jest politykiem, to wymaga się od siebie więcej niż od innych. Firmujesz teraz swoją twarzą działalność polityka, który jest synonimem korupcji – najpoważniejszego problemu politycznego naszego młodego państwa. Trwasz przy nim, bo chcesz zająć jego miejsce i on to właśnie Ci obiecał. Postaw się, bo inaczej skończysz z politycznym nożem w plecach. Na rękojeści znajdziesz odciski palców Twojego szefa.
I pamiętaj, że jak tylko się postawisz – podzielisz los Jarosława Kempy, Jakuba Świderskiego, Sławomira Julke i wielu wielu innych których polityczne kości bieleją na wszystkich frontach tej bezsensownej wojny jaka trwa tu od 1980 roku.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: 
Źródło: 
zdjęć: wikipedia.pl; jacekkarnowski.pl/