You are here

SPRAWA NIE TYLKO WICENTEGO

Kalendarium

Pod koniec 2007 r. dr Daniel Wicenty napisał artykuł "Pospolita twarz SB: przypadek TW BERETY", poświęcony agenturalnej przeszłości Jana Fijora. Tekst ukazał się w grudniowym numerze „Biuletynu IPN” z 2007 r. i miał charakter przyczynkarski - odsłaniał historię dość pospolitą. Opowiadał o zwerbowanym dziennikarzu prasy PAX-owskiej, który czerpał jakieś korzyści ze współpracy z SB, która w końcu zrezygnowała z jego usług ze względu na "niską przydatność agenta". Cały ten 12 numer „Biuletynu” poświęcony był rozpracowywaniu środowiska dziennikarskiego.

21 stycznia 2008 r. J. Fijor opublikował na łamach „Najwyższego Czasu” : Jan Fijor w odpowiedzi (http://nczas.com/publicystyka/jan-fijor-w-odpowiedzi/ ). Czytamy w nim m.in.: „Uznawszy, że autor z IPN przejechał się po mnie w sposób tendencyjny, nieetyczny, zataił dokumenty mogące podważyć główną tezę jego artykułu, napisał sporo nieprawdy, a także nie dołożył staranności przy interpretacji "dokumentów" zmuszony jestem domagać się rozstrzygnięcia sądowego”. Była to pierwsza wyraźna zapowiedź dalszego ciągu zdarzeń.

25 stycznia 2008 r. miała miejsce dość wzmożona wymiana mailowa między J. Fijorem a redaktorem naczelnym „Biuletynu IPN” Janem M. Rumanem. J. Fijor uzyskał możliwość napisania polemiki na łamach „Biuletynu”, nigdy z niej nie skorzystał.

23 kwietnia 2008 r. J. Fijor zadzwonił na służbowy numer, Daniela Wicentego proponując spotkanie. Naciskał, żeby spotkanie odbyło się jak najszybciej, zaproponował termin 2 maja, na co Wicenty nie zgodził się. Rozmowa telefoniczna skończyła się groźbą p. Fijora „spotkania się w sądzie”. O rozmowie Daniel Wicenty poinformował natychmiast swojego przełożonego, dr. Sławomira Cenckiewicza - naczelnika Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku. Zakazał on prywatnych spotkań z J. Fijorem .

25 kwietnia 2008 r. mec. Piotr Dewiński – pełnomocnik J. Fijora – wysłał na prywatny adres dr. Wicentego pismo z propozycją spotkania.

12 maja 2008 r. J. Fijor wysłał do Wicentego mail, ponownie prosząc o spotkanie. W związku z wcześniejszą bezpośrednią groźbą 13 maja 2008 r. Daniel Wicenty sporządził notatkę służbową dla dr. S. Cenckiewicza, który zakazał mu jakichkolwiek kontaktów z p. Fijorem w związku z realną możliwością procesu, o całej sprawie powiadomił też Prezesa IPN oraz Biuro Prawne IPN z prośbą o zajęcie w tej sprawie stanowiska (zob. Oświadczenie S. Cenckiewicza w sprawie dr. Daniela Wicentego z 8 marca 2010 r., http://www.slawomircenckiewicz.pl/index.php/Aktualności/owiadczenie-w-sprawie-dr-daniela-wicentego.html).

Jan M.Fijor3 czerwca 2008 r. J. Fijor ponownie zatelefonował na numer służbowy Daniela Wicentego. Ten poinformował go, że zwierzchnik zakazał mu bezpośrednich kontaktów z nim i że sprawa jest juz przedmiotem decyzji przełożonych.

6 czerwca 2008 r. w porozumieniu z dr. Cenckiewiczem wysłał dr Wicenty lakoniczne pismo do pełnomocnika J. Fijora o identycznej treści.

6 czerwca pełnomocnik J. Fijora przesłał do Prezesa IPN pismo zawierające m.in. listę wątpliwości J. Fijora odnośnie spornego tekstu oraz żądanie przeproszenia J. Fijora za tenże tekst (na pismo to we wrześniu 2008 r. odpowiedział dyrektor IPN w Gdańsku).

20 października 2008 r. do Sądu Rejonowego w Gdyni wpłynął prywatny akt oskarżenia Jana Fijora w sprawie przeciwko Danielowi Wicentemu oskarżonego o czyn z art. 212 § 2 k.k.

17 listopada 2008 r. J. Fijor na swojej stronie internetowej zamieścił tekst "IPN contra Fijor" (http://www.fijor.com/index-jkl.php?a=p&id=403), gdzie pisał m.in.: „(...) komu w IPN (a może wyżej) naraziłem się do tego stopnia, że mi zgotował tak "krwawą zemstę"? Bo muszę przyznać, że nigdy w życiu nic tak bolesnego mnie nie spotkało. Nie miałem wątpliwości, że albo dr Daniel Wicenty ma do mnie jakąś zadrę, albo dintojrę zlecił mu ktoś "z góry”.

24 lutego 2009 r. w gdyńskim sądzie odbyło się posiedzenie pojednawcze. Do pojednania jednak nie doszło (żadna ze stron nie dążyła do niego). Sędzia przeniósł sprawę do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście, odwołanie od tej decyzji adwokata dr. Wicentego nie było skuteczne.

13 listopada 2009 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieście przeniósł sprawę do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli. Do dziś (11 marca 2010 r.) nie jest wyznaczona data posiedzenia pojednawczego ani pierwszej rozprawy.

Komentarz

Cała sprawa ma dwa odrębne wątki. Pierwszy i podstawowy to oczywiście sam proces. J. Fijor konsekwentnie ukazuje siebie jako ofiarę jakieś wyimaginowanej „zemsty politycznej”. Zarzuca autorowi nierzetelności, m.in. „zatajenie ważnych dokumentów” z jego teczki (do której zresztą rzekomo nie miał dostępu – to wewnętrzna sprzeczność). Skąd J. Fijor może wiedzieć, co znajduje się w jego teczce, skoro nie dostał do niej dostępu? Czy ktoś „życzliwy” mu to sprawdził?

Drugi wątek dotyczy pomocy prawnej ze strony IPN, a w zasadzie jej braku. Pisząc artykuł autor był etatowym pracownikiem Biura Edukacji Publicznej IPN oraz członkiem ogólnopolskiego projektu badawczego IPN „Aparat bezpieczeństwa wobec środowisk twórczych, naukowych i dziennikarskich”. Pisał ten tekst w ramach obowiązków służbowych do oficjalnego periodyku IPN. Tymczasem oficjalne stanowisko IPN w tej sprawie określił rzecznik prasowy IPN Andrzej Arseniuk w marcu ub. roku.: „dr Wicenty będzie się musiał bronić jako osoba prywatna, ponieważ w procesach karnych IPN swoich pracowników wspierać niestety nie może” (cyt. za: „Gazeta Polska”, nr 12/2009, s. 8). Adwokata dr Daniel Wicenty wynajął prywatnie. Tak więc batalię o objęcie go pomocą prawną przez pracodawcę a zarazem wydawcę czasopisma czyli IPN, na razie dr Daniel Wicenty przegrał.

Wnioski

Sprawa stała się głośna w środowisku dziennikarzy. Zainteresował się nią Zarząd Wojewódzki SDP w Katowicach. Przewodniczący napisał list do Prezesa IPN prof. Janusza Kurtyki z prośbą o wyjaśnienie. Centrum Monitoringu Wolności Słowa i Zarząd Główny SDP również zajmuje się tym problemem.

- Biuletyn IPN jest periodykiem - czyli czasopismem, wprawdzie branżowym, ale jest.

- Numer sporny cały był poświecony inwigilacji środowiska dziennikarskiego.

- Art. 212 kk jest nową formą cenzury. O jego uchylenie SDP i dziennikarze od kilku lat wystepują do ustawodawców. Zgodnie z nim nawet pisząc prawdę, która jest niewygodna bo godzi w dobre imię można pójść do więzienia. UWAGA - nie chodzi tu wcale o szkalowanie!

Przytoczona sprawa pokazuje dobitnie wprowadzane "od kuchni" ograniczenia wolności słowa a także wolności badań naukowych. W obawie przed procesami, niektóre drażliwe tematy będą pomijane.

Rozpoczyna się wprowadzanie jak gdyby tylnimi drzwiami, państwa totalitarnego. Zastraszanie niezależnych w myśleniu dziennikarzy i naukowców polega na obawie nie tylko przed potencjalnymi procesami ale i utraty pracy z tzw. wilczym biletem. Sławomir Cenckiewicz i Paweł Zyzak są świetnymi tego procederu przykładami - pozbawienia pracy bez szans zatrudnienia w zawodzie i zgodnie z wykształceniem. Praca fizyczna w supermarkecie była jedyną dostępną dla P. Zyzaka.

Najbardziej drastycznym krokiem współczesnej cenzury była próba ukarania Uniwersytetu Jagiellońskiego za ksiażkę swego magistranta Pawła Zyzaka. Jena z najstarszych europejskich uczelni miała dostąpić "zaszczytu" nadprogramowej inspekcji mającej sprawdzić czy nadal ma ona prawo istnieć i kształcić młodzież!

Liberał-komunizm w natarciu!

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: