You are here

65 ROCZNICA WYSIEDLENIA NARODÓW KAUKAZU

23 lutego 1944 roku przeprowadzono masową wywózkę do Kazachstanu narodów Czeczeńskiego i Insguskiego. Formalnie decyzję o likwidacji Czeczeno-Inguskiej ASRR i przesiedleniu jej czeczeńskich i inguskich mieszkańców podjął Państwowy Komitet Obrony dopiero 31 stycznia 1944 r, więc od czasu podpisania dekretu do podjęcia fizycznej akcji przez NKWD minęło niewiele czasu. Ludzi, którzy opierali się wywózce i pozostali w trudno dostępnych aułach w górach, siepacze Berii dopadli w czasie późniejszych. Wtedy w najlepszym wypadku dołączano ich do pozostałych w Kazachstanie, ale często zdarzało się, że po prostu zamykano ich w meczecie, i podpalano. Kobiety, starcy i dzieci płonęli żywcem w świątyniach.

Podobnie było na Krymie wiosną 1944, gdy po wycofaniu się Niemców taki sam los zgotowano Tatarom Krymskim (masowa deportacja rozpoczęła się na Krymie 18 maja 1944). Powód był prosty - kolaboracja tych narodów z okupantem niemieckim. To, że spora grupa kaukasców oraz Krymskich Tatarów wstąpiła do niemieckich formacji (ratowali swoje życie w niewoli niemieckiej) posłużyło pretekstem dla władz sowieckich dla wyczyszczenia tych terenów od niepokornych mieszkańców-prawdziwych gospodarzy tej ziemi.

To, że w armii sowieckiej walczyło dziesiatki tysiecy Inguszy, Czeczenów, Tatarów Krymskich-nikogo nie obchodziło. A byli to jedni z najodważniejszych żołnierzy! Nikt ich nie poinformował o deportacji ich rodzin. Gdy zdemobilizowani wracali do swych domostw, zastawali pustkę, a miejscowe NKWD po aresztowaniu - wysyłało ich, żołnierzy tzw. wielkiej wojny ojczyźnianej, niejednokrotnie "bohaterów związku sowieckiego" - do Kazachstanu. Na nieokreśloną w czasie zsyłkę. To była podzięka za ich służbę w sowieckich formacjach przez 4 lata wojny.

Warto przypomnieć, że Czeczeni i Ingusze nie byli pierwszymi deportowanymi narodami z Kaukazu. Jeszcze w jesieni 1943 roku zaraz po odepchnięciu Niemców, postanowiono wysłać do Azji średniej Karaczajów i Kałmyków. W marcu 1944 dołączyli Bałkarzy. To był cały eksodus i apokalipsa dla tych kaukaskich górali. Wiele osób nie dożyło końca podróży do miejsc zsyłki. Umierali z głodu i chłodu (w Kazachstanie Północnym w miesiącach zimowych nierzadko temperatura spada do -45 a nawet -50*! A oprócz tego często wieje na stepie silny wiatr, robiąc ze śniegu wielkie zaspy). Do końca lutego 1944 wywieziono prawie 500.000 Czeczenów i Inguszów (w tym Inguszów około 100.000) Karaczajów wywieziono prawie 70.000. Z Krymu deportowano około 250.000 Tatarów Krymskich i ok. 40.000 zamieszkujących tam Bułgarów, Greków, Ormian. Z zakaukazia (Gruzja, Armenia i Azerbajdżan) wywieziono tysiące Turków-Meschetyńców, Turków, Greków, Kurdów, Ormian i innych narodowości. Patrząc na te ogromne liczby, człowieka ogarnia przerażenie.

To były prawdziwe czystki etniczne, swego rodzaju holokaust dla tych narodów. Dopiero w 1957 roku pozwolono na powrót do swoich ojczyzn narodom północnego Kaukazu. Co jest ciekawe i intrygujące, Tatarzy Krymscy i Mescheci (tzw. Turcy Meschetyńscy) aż do końca lat 80-tych (!) nie mieli prawa powracać na swe ziemie.

W tych wszystkich czystkach uczestniczyło paręset funkcjonariuszy sowieckiej służby bezpieczeństwa, żołnieży służby wewnętrznej i formacji wspomagających. Zaangażowane w operację były setki lokomotyw i tysiące wagonów transportowych. To wszystko w sytuacji, gdy na frocie wschodnim odbywały się ciężkie boje z niemcami. a armii sowieckiej brakowało uzupełnień w sensie ludzkim i materialnym (transport i wielki zasób ludzki był zaangażowany w tym czasie do przeprowadzenia wielkich operacji etnicznych).

To świadczy o całej perfidii sowieckiego imperium, i mentalności tych ludzi. Analogia odnosi się także do sytuacji dzisiejszej - dwie krwawe wojny przeciw Czeczeńskiej ludności, połowa narodu zlikwidowana przez armię rosyjską. Historia kołem się toczy..... A sprawy Katynia do dziś nie chcą uznać za ludobójstwo. Mnie to nie dziwi - mentalność tego narodu - czy to za cara, czy to za władzy sowieckiej, czy wreszcie za dzisiejszych prezydentów - nie zmieniła się przez wieki, i próżno czekać na zmiany jakiekolwiek w przyszłości. To jest NARÓD NIEREFORMOWALNY.

Autor publikacji: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: