You are here

ODESSA - BRODY rzeczywistość i dezinformacja

W Polsce przyjmuje się, iż rurociąg Odessa - Brody będzie stanowił część energetycznego korytarza euroazjatyckiego, umożliwiającego transport ropy z terenów nadkaspijskich - azerskich i kazachstańskich - do naszej rafinerii w Płocku i ewentualnie do Gdańska, a stąd do Europy Zachodniej. Zgodność tego przekonania z rzeczywistością jest taka jak w znanym dowcipie o Placu Czerwonym: nie rozdają tylko kradną itp. Po pierwsze, rurociąg nie został wybudowany, żeby transportować ropę azerską tylko rosyjską. Rosjanie oficjalnie głoszą, iż celem tej inwestycji jest transport ropy rosyjskiej z Noworosyjska nad M. Czarnym. Trzeba pamiętać, że obecnie przepustowość Bosforu i Dardaneli jest już wykorzystywana w 90 proc., co oznacza, iż tankowce, które chciałyby przewozić rosyjską ropę z Noworosyjska do Europy Zachodniej już się w Cieśninach nie zmieszczą. Pozostaje zatem transport do portu w Bułgarii, a stąd planowanym dopiero rurociągiem nad M. Egejskie i/lub do Odessy. Właścicielem największego terminalu naftowego w Odessie o wydajności 15 mln ton rocznie jest spółka Eximnefteprodukt zajmująca się załadunkiem ropy. W 1998 roku 51 proc. jej akcji dostała od Funduszu Majątku Narodowego spółka państwowa Ukrnefteprodukt. Ta zaś zaciągnęła pod zastaw owych akcji kredyt w zarejestrowanej na Cyprze spółce Bevalo Investment. Ponieważ kredyt nie został spłacony na czas, Bevalo sprzedało akcje Eximnefteprodukt innym spółkom off-shorowym aż wylądowały one w zarejestrowanej w Genewie Medbroking SA, ta zaś związana jest ze spółką Karlak zarejestrowana oczywiście na Cyprze. O czym świadczy rejestracja na Cyprze nie trzeba tłumaczyć. Karlak z kolei powiązany jest z rosyjskim operatorem rurociągów Transneft, a konkretnie z jego spółką zależną Czernomortransneft, kierująca załadunkiem ropy w Noworosyjsku. Ten skomplikowany układ powiązań pozwala Rosjanom z Noworosyjska kontrolować terminal odeski. Chyba nikt zdrowy na umyśle nie sądzi, że Rosjanie będą na swoim terminalu ładowali ropę kaspijską. Załóżmy jednak, że Ukraina byłaby w stanie sprzeciwić się Rosji i odmówić transportu ropy rosyjskiej. Rzecz w tym, iż instalacje w Petrochemii są przystosowane do przeróbki wysoko zasiarczonej ropy rosyjskiej i nawet gdyby niskosiarkowa, a więc lepsza ropa kaspijska dotarła do Płocka, nie byłoby z nią co robić. Opowiadania o przewożeniu ropy kaspijskiej do Płocka, na razie cysternami, należy więc włożyć między bajki lub potraktować jako przykład dezinformacji prorosyjskiego lobby w Polsce. W Petrochemii trzeba dopiero wybudować nowe instalacje, co potrwa kilka lat, nie mówiąc już o tym, iż najpierw trzeba znaleźć inwestora, który wyłoży odpowiednie środki i dostarczy technologii. Załóżmy jednak, że odcinek polski rurociągu z Brodów do rurociągu Przyjaźń zostanie wreszcie wybudowany. Czy będzie wtedy można przesyłać tym samym rurociągiem raz zasiarczoną ropę rosyjską a raz niskosiarkową kaspijską? Załóżmy wreszcie, że będzie to możliwe i że zostanie wybudowany również odcinek rurociągu z Płocka do Gdańska, gdzie ropę przepompowywano by na tankowce płynące do Europy. Taka ropa będzie droższa niż surowiec rosyjski. Pozostaje jeszcze kwestia opłacalności. Wydajność terminali Odessy wynosi 25 mln ton ropy rocznie, nie licząc kilku mln ton ropy i jej produktów dostarczanych drogą kolejową. Obecnie wykorzystuje się możliwość przepompowywania 14 mln ton ropy rosyjskiej i kazachskiej rocznie. W kwietniu 2003 roku operator ukraińskich rurociągów Ukrtransnafta oraz rosyjskie Tiumeńska Naftowa Kompania i Transneft podpisały protokół o transporcie 9 mln ton rosyjskiej ropy rocznie z Brodów do Odessy (odwrotny kierunek). Wydajność tego rurociągu wynosi obecnie 9 do 14, 5 mln ton rocznie i ma być powiększona do 40-45 mln ton. Tymczasem zainteresowanie na kierunku zachodnim naftą kaspijską jest o wiele niższe i nie gwarantuje opłacalności, przynajmniej na razie. Czesi ewentualnie reflektują na 2 mln ton, a polski Lotos podpisał w czerwcu 2003 roku z Ukrtransnafta protokół na zakup dla Płocka 1,5-3 mln ton ropy rocznie. Dopiero umowa na 4 mln ton z Orlenem polepszyłaby sytuację. W wypadku jednak zwiększenia wydajności rurociągu Odessa-Brody do 40-45 mln ton ropy rocznie. Na taką ilość surowca nie ma, przynajmniej na razie, zbytu. Stratedzy rosyjscy nie są pensjonariuszami domu dla zdemenciałych starców i potrafią myśleć i planować perspektywicznie, tak by za każdym rozdaniem kart, na każdym etapie posiadać „bezpieczniki” zapewniające im co najmniej wpływ, jeśli nie kontrolę nad interesującymi ich procesami. Jeśli na jednym poziomie przegrywają, na nowym też posiadają atuty, które wykorzystają.

Autor publikacji: 
INTERMARIUM: