MNIEJSZOŚĆ ROSYJSKA NA UKRAINIE

Dziennik ukraiński „Deń” z dnia 23 czerwca 2000, Michajło Aksanjuk; Od „problemu z językiem” do „ruskiej” autonomii. Sytuacja mniejszości rosyjskiej na Ukrainie i jej ocena przez komisarza OBWE.

Główny komisarz OBWE do spraw mniejszości narodowych Max van der , który przybył na Ukrainę na prośbę rządu rosyjskiego w celu przyjrzenia się sytuacji etnicznych Rosjan, odbył szereg spotkań z przedstawicielami władzy państwowej oraz liderami obwodowych struktur towarzystwa „Ruś” we Lwowie, Charkowie i Odessie. Szef misji OBWE zapowiedział, że eksperci organizacji mają zamiar w sierpniu, w odpowiedzi na propozycję rządu ukraińskiego, przybyć do regionów w Federacji Rosyjskiej gdzie zwarcie zamieszkują Ukraińcy. Dochodzą stamtąd bowiem narzekania odnoszące się do ograniczeń praw mniejszości narodowych, szczególnie ukraińskiej.

Spotkania europejskiego gościa Ukrainy odbywały się zgodnie z przyznanym mu mandatem w bardzo wąskim gronie. Na rozmowę z rosyjskim konsulem w Odessie Michaiłem Soboljewowem nie wpuszczono nawet zastępcy szefa obwodowej administracji rządowej Wołodymyra Lewczuka, który towarzyszył delegacji OBWE. Na pytanie, dlaczego ochrona konsula generalnego nie dopuściła Lewczuka, Van der Stoel odpowiedział: „Jest to sprawą rosyjskiego konsula z kim chce się spotkać i kogo zaprasza. Tu zaproszenia nie było i dlatego nie dopuszczono go na spotkanie”. Sytuacja powtórzyła się, gdy główny komisarz misji spotkał się z liderami 4 rosyjskich organizacji, które przekazały mu pakiet dokumentów-skarg pod nazwą „Apel organizacji rosyjskiej wspólnoty narodowej – Rusycz” adresowany do „wszystkich wspólnot rosyjskich, Rosjan i rosyjskojęzycznych mieszkańców Ukrainy.” Dokument, rozpowszechniany przez aktywistów organizacji, szczególnie w Odessie, otwarcie wyraża niechęć do politycznego kierunku obranego przez ukraiński rząd, szczególnie „niewypełnienie przez prezydenta Leonida Kuczmę swych przedwyborczych obietnic (takich jak wprowadzenie dwujęzyczności czy związek z Rosją i Białorusią). Ponadto w dokumencie czytamy „Ukraina nie tylko blokowała stworzenie jednego państwa związkowego (z Rosją), ale również inicjowała akcje godzące w Rosję i jej interesy... Ukraina prowadzi jawnie politykę prozachodnią, ukierunkowaną na zbliżenie z krajami Sojuszu Północnoatlantyckiego”. Z tego względu, jak podsumowują autorzy Apelu, „zostawiamy sobie prawo, w razie ponownego niewykonania przez prezydenta naszych żądań, zainicjowania ruchu mającego na celu stworzenie w granicach Ukrainy narodowo–państwowej (!? – autor) autonomii, zdolnej bronić naszych etnicznych, politycznych, ekonomicznych, socjalnych i innych praw”.

„A teraz weźmy pod uwagę następujące fakty” - pisze autor. W tejże Odessie, w której jedna trzecia mieszkańców to etniczni Rosjanie, większość szkół i przedszkoli jest rosyjskojęzyczna, niemal wszystkie gazety ukazują się po rosyjsku, radio i telewizja są rosyjskojęzyczne, a na wyższych uczelniach wykłada się w tymże języku. Działa tu ponadto rosyjski teatr. Jednak jak wynika z treści protestów aktywistów „Rusycza” istnieje „tendencja do zmniejszenia ilości rosyjskojęzycznych szkół”. Innymi słowy, ukraińska większość w Odessie chce „bezczelnie” w swoim kraju nauczać dzieci w języku państwowym. Zdaniem autora, w całej tej sprawie nie chodzi o język, jak wynikałoby z Apelu, ale o wiele więcej. „Wątpię – czytamy – czy wysoki Komisarz OBWE będzie w stanie pomóc autorom Apelu w przedsięwzięciach jakie mogą być niezgodne z ukraińskim Kodeksem Karnym.”