OLIGARCHOWIE NA UKRAINIE

Miesięcznik ukraiński „Uniwersum” z listopada/ grudnia 2000, Bez autora, Ukraina oligarchów – państwo, którego nienawidzę. Jest to obszerny wywiad z Mykoła Tomenką dyrektorem kijowskiego Instytutu Polityki oraz szefem Komitetu Informacji Kijowskiej Rady Miejskiej. W wyniku badań przeprowadzonych przez agencję UNIAN, Tomenko uznany został najlepszym ukraińskim analitykiem politycznym w 1998 i 1999 roku. W poniższym wywiadzie mówi on między innymi o wpływie oligarchów finansowych na życie i politykę Ukrainy. Na początku anonimowi dziennikarze „Uniwersum” cytują słowa Oleksandra Dowżenki, wybitnego reżysera ukraińskiego z czasów stalinizmu: „W czymś najważniejszym, najdroższym, my Ukraińcy jesteśmy narodem... złym i nikczemnym... Nie mamy dla siebie na wzajem szacunku, nie mamy solidarności, plujemy na swą dolę, dolę naszej kultury... absolutnie nie wyzwalając w sobie ni w innych dobrych uczyć; ponieważ my nie zasługujemy na nie.” - Obecnie dla Ukrainy pytanie czy pójść drogą komunizmu czy demokracji nie jest już tak aktualne. Zarysowuje się dziś jednak nowe pytanie: w jakim kierunku będzie się ona dalej rozwijać – demokratycznym, rynkowym i cywilizowanym czy też w kierunku oligarchicznym, niekontrolowanym, w kierunku dzikiego kapitalizmu, w którym niewielka grupa ludzi rządzi wszystkim, a olbrzymia część społeczeństwa walczy o byt. Dlaczego pana zdaniem tak się stało? Mykoła Tomenko – Istnieją obecnie podstawy aby mówić, że teoretycznie, na poziomie konstytucyjnym, deklaratywnym, Ukraina rozwija się w kierunku demokratycznego państwa prawa. Faktycznie jednak obserwujemy oligarchiczny charakter systemu politycznego państwa ukraińskiego. Obecność oligarchii w świecie ukraińskiej polityki związana jest z czynnikami ekonomicznymi. Nagromadzony w sposób niecywilizowany kapitał spowodował, iż szara strefa gospodarki zaczęła dominować nad jaj częścią oficjalną. W momencie gdy ta dominanta osiągnęła masę krytyczną w gospodarce zaczęła ona formować się również w świecie polityki. Pojawili się ludzie, którzy z czasem byli w stanie monopolizować lwią część finansów. Zaczęli oni następnie skupować środki masowego przekazu, partie polityczne, drużyny sportowe dominując na rynku bussinesu, polityki, sportu, a nawet kultury. „Dla ludzi, którzy zrobili karierę w bussinesie modnym stało się przechodzenie do polityki, ale nie w sposób „normalny”, oficjalny. Obecnie oligarchowie kontrolują wszystkie sfery życia na Ukrainie. Ich wpływom ulegają partie polityczne, organizacje związkowe, obywatelskie czy frakcje parlamentarne. Wywierają oni naciski na regionalne organy władzy państwowej, faktycznie „wypychając” państwo z tej sfery. Doszło do tego, że całe regiony (obwody) dostały się pod wpływy oligarchów i ich zarząd. Przykładem może tu być przypadek Zakarpacia. W regionie tym rząd dusz sprawuje SDPU (o) – Socjaldemokratyczna Partia Ukrainy (zjednoczona), która jest nie tyle partią polityczną co oligarchiczną. Wszyscy ludzie, którzy zajmują w obwodzie Zakarpackim wysokie albo całkiem niskie posady musieli być członkami SDPU (o). Jej wpływy sięgały tak głęboko, iż z politycznego nadania pochodzili nawet szefowie miejscowych kołchozów. Jeśli pojawiał się na tym obszarze jakiś nowy przedsiębiorca czy inny znaczny człowiek „natychmiast zmuszano go do wstąpienia do tej partii”. W ostatnim czasie część lokalnych urzędników niezadowolona z działalności SDPU (o) opuściła jej szeregi. Jak twierdzi Tomenko, dziś ludzie ci mówią, iż takiego cynizmu, naruszania godności ludzkiej nie było tam nawet w czasach komunizmu. „Wybranym przez naród przedstawicielom władzy” dyktowano jaką prowadzić politykę gospodarczą regionu, komu przyznawać ulgi, a komu nie. Przez kilka lat istniał na Zakarpaciu polityczno-oligarchiczny reżim Surkisa i Medwedczuka. Dość powiedzieć, że dziś Zakarpacie jest najbiedniejszym obwodem na Ukrainie. - Jak ocenia pan działania obecnego rządu Ukrainy w jego walce z klanami oligarchicznymi? Jakie siły polityczne w parlamencie realnie wspierają premiera Wiktor Juszczenkę w tym dziele? pytają dalej dziennikarze gazety. - To co stało się na Zakarpaciu pokazało, iż zarówno prezydent jak i rząd muszą podjąć starania o odbudowę władzy politycznej rządu właśnie. Chodzi tu przede wszystkim o struktury władzy miejskiej oraz obwodowej i rejonowej. Próby podejmowane przez obecny rząd, który chce odzyskać władze na tym poziomie spotykają się z silnym oporem ze strony przedstawicieli polityczno-finansowych ugrupowań na poziomie parlamentu i niżej na poziomie rejonów. Co do parlamentu to obecnie znajduje się w nim od 150 do 170 posłów, którzy realnie popierają rząd Juszczenki. Niestety wiele frakcji większości parlamentarnej, które choć w wielu kwestiach popierają prezydenta, zajmują zupełnie antyrządowe pozycje. Swego czasu wszystkie te frakcje głosowały nie tylko za powołaniem rządu Juszczenki, ale również za jego programem. - Jak na taką sytuacje reaguje ukraińskie społeczeństwo? Co pokazał okres przedwyborczy, który pan obserwował? Obserwujemy, iż ugrupowania polityczno-finansowe są w mocy wprowadzić do parlamentu kogo tylko zechcą. Tam gdzie miejscowa władza pomagała grupom oligarchicznym partie polityczne nie były w stanie z nimi konkurować. Osobiście nie winiłbym obywateli, że oddali władze w ręce oligarchów. Ludzie znajdują się obecnie w takiej sytuacji ekonomicznej, iż popierają kandydata, który zapewnia im wynagrodzenie za pracę i rozwiązuje konkretne problemy ich miejsca zamieszkania. Poza tym ludzie widza, iż z reguły dobrych deputowanych do parlamentu nie ma. Dlatego tez wyborcy maksymalnie wykorzystują kandydata podczas kampanii wyborczej i głosują na tego, który dał im więcej podczas takiej kampanii. Ja zacząłbym porządkować sytuację od wprowadzenia ostrej kontroli finansowania kampanii wyborczych, tak aby zapewnić kandydatom równe szanse. I dopiero wtedy będzie można winić wyborców, że stali się zakładnikami ugrupowań oligarchicznych. - Jak ocenia pan działalność środków masowego przekazu należących do oligarchów? Obecnie moim zdaniem trzy ugrupowania aktywnie inwestują pieniądze w środki masowego przekazu. Na pierwszym miejscu wymieniłbym grupę Surkisa-Medwedczuka, na drugim Oleksandra Wołkowa i na trzecim Wiktora Pinczuka. Niestety chodzi tu też o popularne stacje telewizyjne gdzie pracują profesjonalni, cieszący się autorytetem dziennikarze. Dalej Tomenko przywołuje „głośny” przykład związany z debatami telewizyjnymi Grigorija Surkisa i Julii Timoszczenko. Był to jego zdaniem otwarty dziennikarski cynizm polegający na tym, iż kreujący się na niezależnego eksperta, prowadzący program był w rzeczywistości sekretarzem prasowym Grigorija Surkisa. Zadawał on pytania „zapędzające w kąt” oponenta Surkisa i ułatwiające swemu pracodawcy dyskusję. Nie mniej niebezpiecznym jest fakt coraz częstszego ignorowania własnych dziennikarzy i sprowadzania fachowców z Rosji do realizacji nowych projektów telewizyjnych. - Jaka pozycje zajmują rządowe instytucje powołane do ochrony i pilnowania przestrzegania prawa wobec działalności oligarchów? Dziś nie zapewniają one przestrzegania prawa choć jego naruszanie przez struktury oligarchiczne jest oczywistym faktem. Jeśli przeanalizować dokumenty przedsiębiorstw należących do grup oligarchicznych okazuje się, że siedzibami tych „szarostrefowych” finansowo-politycznych organizacji są na przykład Brytyjskie Wyspy Dziewicze czy Cypr. Choć oficjalnie struktury te zarejestrowane są na Ukrainie. Nie podejrzewam, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy nie wie o tym. Na przykład 92 proc. akcji gazety „Kyjewskie Wedomosti” należy do trzech obcokrajowców z Brytyjskich Wysp Dziewiczych. Dziesiątki gazet ukazujących się obecnie na Ukrainie to gazety cypryjskie, rosyjskie, amerykańskie czy żydowskie choć formalnie zarejestrowane jako „niezależne ukraińskie wydania”. Dzieje się tak nie tylko z gazetami. I tak 65 proc. znamienitego ukraińskiego klubu piłkarskiego, na którego czele stoi Grigorij Surkis należy do jednego „z wyspiarskich przedsiębiorstw”. Oznacza to, że ludzi ci mogą w każdej chwili nakazać przeniesienie zawodników na swą wyspę i wielki ukraiński klub stanie się dumą Brytyjskich Wysp Dziewiczych. - Jak ocenia pan perspektywy Ukrainy w najbliższym czasie? Jestem przekonany, że na Ukrainie w najbliższym czasie osłabną wpływy oligarchów. Twierdzenie swoje opieram na tym, iż prezydent Kuczma w ostatnim czasie coraz aktywniej zaczyna pracować z oficjalnymi strukturami politycznymi, przewidzianymi przez Konstytucję. Mam tu na myśli rząd, partie polityczne, przedstawicieli administracji obwodowej, merów miast. Ponadto istnieje rząd premiera Juszczenki, który cieszy się poparciem społecznym oraz politycznym ze strony części parlamentu oraz partii politycznych. Trzecia siłą zdolna osłabić struktury oligarchiczne są samorządy lokalne. Merowie miast, deputowani rad miejskich są przeszkodą na drodze oligarchów chcących przenikać do kolejnych regionów. Jeśli jednak większość samorządów miejskich nie będzie szukała poparcia u prezydenta i premiera, a u nieoficjalnych struktur polityczno-finansowych może stać się tak, iż oligarchowie przekonają prezydenta o konieczności obalenia rządu Juszczenki. Wtedy w okresie jesienno-zimowym możemy mieć do czynienia z poważnym socjalno-ekonomicznym oraz politycznym kryzysem. W dalszej części wywiadu Mykoła Tomenko opowiada o przyczynach dla których stał się polityczny analitykiem oraz o przeżyciach i ocenach wojny w Afganistanie, której jako niespełna 20 latek był uczestnikiem.