You are here

ASTERCITY CONTRA ABCNET – zakończenie

Kiedy Astercity zagroziło mi 2 marca odcięciem dostępu do Internetu za „działaniu niezgodnym z .... ogólnie pojętą kulturą sieciową”, a „ZWŁASZCZA ZAMIESZCZANIE Materiałów NIEZGODNYCH Z PRAWEM LUB POWSZECHNIE UZNAWANYCH ZA Obraźliwe”, zwróciłem się 7 marca do:

  1. prokuratury, wskazując, iż prywatna firma nie ma prawa decydować jakie materiały umieszczane przeze mnie w sieci są „niezgodne z prawem lub powszechnie uważane za obraźliwe”, od tego bowiem są sądy, zaś uniemożliwiając mi redagowanie portalu przez odcięcie od internetu narusza moje prawo do wolności słowa zagwarantowane art. 54 Konstytucji RP;
     
  2. Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazując, iż spełnienie groźby uniemożliwiłoby mi redagowanie portalu i pozbawiło gwarantowanego konstytucyjnie prawa do wolności słowa, jeżeli będę również w przyszłości podejmował działania „niezgodne z kulturą sieciową”. Niestety, nie wskazano o jakie działania chodzi, ani na czym polega rzekomo przeze mnie naruszona „kultura sieciowa”. Aster City Cable Sp. z o. o. stwierdziła, że z mojego mieszkania „podjęto działania naruszające postanowienia Regulaminu” i wskazała, iż jej zdaniem doszło do „umieszczenia materiałów niezgodnych z prawem lub powszechnie uważanych za obraźliwe”, nie wymieniła jednak konkretnie o jakie materiały chodzi, ani na czym polega owo „naruszenie Regulaminu”, powołała się też na „wiarygodne informacje” dostarczone przez anonimową/owe „osoby trzecie”, nie podano jednak o jakie informacje chodzi.

      Zwróciłem też uwagę na fakt, iż Regulamin Aster City nie może pozbawiać żadnego obywatela jego praw konstytucyjnych, ani on sam nie może się ich zrzec podpisując jakiś regulamin, gdyż w takim razie trzeba byłoby uznać, iż regulamin firmy prywatnej jest aktem prawnym nadrzędnym wobec Konstytucji RP.

  1. dyrekcji Astercity żądając wskazania która ze stron na ABCNET narusza netykietę oraz który jej punkt i w jaki sposób; które dokładnie treści wyczerpują znamiona stosownych artykułów; kim są owe „osoby trzecie” i dokładnie jakimi dowodami dysponują.
     
  2. Jednocześnie p. Jerzy Szygiel, korespondent „Reporterów bez Granic” w Polsce, zainteresował się sprawą i nawiązał korespondencję z Astercity. „Reporterzy bez Granic” bronią uwięzionych dziennikarzy i wolności prasy na świecie, to jest prawa do informowania i bycia informowanym, zgodnie z artykułem 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. „Reporterów bez Granic” są konsultantem Unii Europejskiej i Rady Europy w sprawach wolności prasy.

P. Jerzy Szygiel zwrócił uwagę na fakt, iż „żadne zdanie listu [Astercity] nie informuje jaka jest natura zarzutów (np. pornografia dziecięca? treści rasistowskie?) ... ani o jakie "dowody materialne" chodzi i poprosił o wyjaśnienie treści listu Astercity Cable oraz zapytał czy Astercity ma zamiar zrealizować wymienione pogróżki i „jeśli dostrzegła treści łamiące prawo na witrynie .... nie poinformowała prokuratury”, podkreślając, iż „pozycja Reporterów bez Granic jest jasna: żadne prywatne przedsiębiorstwo nie ma kompetencji sądzenia co jest legalne/nielegalne - moralne/niemoralne w Sieci”.
 
Ad. 1. Prokuratura zadziałała sprawnie; zostałem przesłuchany, złożyłem zeznanie wskazując, iż moje działanie traktuję jako prewencyjne, sporządzono protokół i p. prokurator Marzena Łubik Ogłozińska wydała w dniu 18 kwietnia decyzję o odmowie wszczęcia dochodzenia, gdyż „zebrany materiał w postępowaniu sprawdzającym nie dostarczył podstaw do wszczęcia dochodzenia”. Prokuratura tym samym stwierdziła, iż art. 44.1 polskiego prawa prasowego:  "Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową - podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny" – nie ma żadnej wartości i nie podlega ochronie prawnej. Innymi słowy czuwanie nad przestrzeganiem prawa nie jest problemem prokuratury, która ma poważniejsze zadania. Wiedzieliśmy to od dawna ale teraz mamy to na piśmie. Państwo bezprawia stwierdza,iż jest państwem bezprawia i jest z tego dumne.
 
Ad. 2. Rzecznik Praw Obywatelskich 14 marca zwrócił się do ASTER prosząc o wyjaśnienie „jakiego naruszenia „kultury sieciowej” dopuścił się abonent łamiąc Regulamin” i jakie materiały opublikowane ... uznane zostały za niezgodne z prawem lub powszechnie uznane za obraźliwe”, ponieważ „zgodnie z art. 54 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. PRO wskazał, że wprawdzie „szkodliwe zachowania są analizowane” ale w „każdym przypadku należy precyzyjnie określić zachowanie zasługujące na ujemną ocenę”.
 
W dniu 5 kwietnia RPO odpowiedział, iż 29 marca otrzymał odpowiedź od ASTER, iż „bezpośrednią przyczyną wysłania do Pana w/w pisma było rozsyłanie przez Urządzenie Aktywne, znajdujące się w Pana lokalu, tzw. spamu...” i w związku z tym RPO „nie może w tym zakresie przedstawionej przez Pana sprawy, gdyż w działaniu Operatora nie stwierdził naruszenia praw obywatelskich.”
 
Tym samym RPO uznał, iż rozsyłanie spamu stanowi „umieszczenia materiałów niezgodnych z prawem lub powszechnie uważanych za obraźliwe” oraz, iż prywatna firma może wyrokować co w Polsce spełnia kryterium „materiału niezgodnego z prawem lub powszechnie uważanego za obraźliwy”. Sądy w III RP już nie są potrzebne. I słusznie, po co sądy w państwie bezprawia. Dzięki decyzji RPO stopień obłudy i zakłamania uległ znacznemu obniżeniu.
 
Ad. 3. 21 marca Astercity wystosowała pismo do mnie, w którym wskazała, iż przyczyną pogróżek było zgłoszenie przez Spamcop, czyli instytucję powołaną do weryfikacji prawidłowości zasad korzystania z sieci, zawiadomienia o rozsyłaniu spamu przez Urządzenie Aktywne, znajdujące się w moim mieszkaniu. Ani słowa nie napisano na temat „umieszczenia materiałów niezgodnych z prawem lub powszechnie uważanych za obraźliwe”. Wobec czego 30 marca wysłałem kolejny list do Astercity, w którym zwróciłem uwagę na następujące fakty:
 
„W Państwa liście z 2 marca nie było mowy ani o rozsiewaniu SPAMu, ani o zobowiązaniach Aster wynikających z konieczności podporządkowania się wymogom organizacji SPAMCOP,  co byłoby zrozumiałe i usprawiedliwione tylko o „działaniu niezgodnym z .... ogólnie pojętą kulturą sieciową”, a „ZWŁASZCZA ZAMIESZCZANIE Materiałów NIEZGODNYCH Z PRAWEM LUB POWSZECHNIE UZNAWANYCH ZA Obraźliwe”. Spytałem: „Czy rozsyłanie SPAMU, wynikające z włamania do MOJEGO systemu POCZTOWEGO, uznają Państwo za  „ZAMIESZCZANIE Materiałów NIEZGODNYCH Z PRAWEM LUB POWSZECHNIE UZNAWANYCH ZA Obraźliwe”? W dalszym ciągu żądam wskazania które dokładnie treści  są: „NIEZGODNE z PRAWEM lub POWSZECHNIE UZNAWANE za Obraźliwe”.
Astercity w piśmie datowanym 19 kwietnia powtórzyło poprzednie wyjaśnienie i ponownie powołało się na regulamin oraz wyraziło żal z powodu mojej „interpretacji treści naszego pisma”. I znów ani słowa na temat „umieszczenia materiałów niezgodnych z prawem lub powszechnie uważanych za obraźliwe”. Na tym dialog głuchych zakończyłem.
 
Ad. 4) „Reporterom bez Granic” w imieniu Astercity odpowiedziała p. Patrycja Ząbek, przedstawicielka Marketing & Communications Consultants zajmującej się komunikacją z mediami dla firmy ASTER.  P. Ząbek stwierdziła, że wysłanie pisma było konsekwencją zgłoszenia przez firmę Spamcop informacji o rozsyłaniu niepożądanych treści przez użytkownika sieci z komputera o IP należącym do abonenta, podłączonego do sieci ASTER.
 
P. Jerzy Szygiel uznał odpowiedź M&C C za „kompletnie niezrozumiałą”, ponieważ „Jeśli powodem pogróżek Astercity było rozsyłanie spamu przez abonenta, który redaguje internetową witrynę swego miesięcznika, to dlaczego o tym nie napisano? Była natomiast mowa o "materiałach uznanych powszechnie za obraźliwe" jak też sugerowanie działań bezprawnych ("dowody materialne"). Proszę o odpowiedź na pytanie dlaczego Astercity Cable nie poinformował natychmiast prokuratury?
 
Firma Spamcop automatycznie kwalifikuje wszystkie maile od firmy M&C C jako spam (proszę sprawdzić).  To mogłoby znaczyć, że reprezentująca Astercity firma M&C C od dawna prowadzi nielegalną działalność niezgodną z Netykietą. Jeśli firma Astercity uważa się za strażnika Netykiety - do czego zresztą nie ma żadnego prawa - powinna natychmiast odłączyć połączenie sieciowe firmie M&C C. Dlaczego tego nie robi mimo "dowodów materialnych" w postaci zgłoszenia od firmy Spamcop?” 
 
Z listu z 2 marca 2005 absolutnie nie wynika, że chodzi o problemy techniczne. Jest natomiast wyraźna,  niedopuszczalna zapowiedź  ingerencji cenzorskich.  Przypominam art. 44.1 polskiego prawa prasowego:  "Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową - podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny."
 
Proszę o odpowiedź o jakie "materiały powszechnie uznane za obraźliwe" chodzi firmie Astercity? Kim są "osoby trzecie" wymienione w liście z 22 marca? Czy firma Astercity sprawdza poglądy polityczne swoich abonentów?”
 
W odpowiedzi p. Ząbek stwierdziła, iż podane wytłumaczenie stanowi jedyną „informację, jaką uzyskałam od swojego Klienta [tj. Astercity]. Niestety nie mam żadnych bardziej szczegółowych informacji na temat tej sprawy.”
 
Wobec tego p. Szygiel zwrócił się do Astercity, stwierdzając, iż „Firma Astercity Cable odmawia reprezentującej ją firmie M&C C informacji niezbędnych do komunikowania się prasą, bądź też udziela odpowiedzi niepoważnych.”
 
Na ten list już nie było odpowiedzi.
 
Z całej sprawy wynieśliśmy jednak dwie korzyści: jasne stwierdzenie, iż III RP jest państwem bezprawia i zainteresowanie praktykami Astercity Unii Europejskiej. Zobaczymy czy dojdzie do interwencji na tym poziomie. Astercity na pewno teraz się zastanowi czy warto wykonywać czyjeś zlecenia i walczyć z wolnym słowem.
 
W tym czasie otrzymaliśmy od naszych Czytelników trzy wpłaty (1000 plus 200 plus 1000), dzięki czemu spłaciliśmy dług (1700) wobec właściciela serwera, na którym znajduje się nasz portal oraz uregulowaliśmy należności za pierwszy kwartał br. (500). Naszym Darczyńcom bardzo dziękujemy, gdyż to właśnie dzięki nim możemy istnieć nadal.

Autor publikacji: 
Ubekistan: 
Archiwum ABCNET 2002-2010: