BAL NA TITANICU

Wydawało się, że apogeum przebaczania, pojednania i zakopywania historycznych podziałów był słynny, przyjęty z zachwytem przez nasze (no właśnie, nasze?) media uścisk prezydenckich dłoni w Rzymie. Rangę symbolu, ale nie pojednania, a układu panującego w Polsce, uzyskało zdjęcie, na którym obok Kwaśniewskiego i Wałęsę stoi Mazowiecki. Potem był wspólny posiłek – przy jednym stole zasiedli Wałęsowie, Kwaśniewscy, Pastusiak itd. Nie tak dawno temu mieliśmy powtórkę z rozrywki. Ten sam skład, tylko inne miejsce (Gdańsk zamiast Rzymu) i okazja zdecydowanie przyjemniejsza (urodziny Elektryka, a nie pogrzeb Papieża).

Trudno oprzeć się wrażeniu, że impreza w prezydenckich ogrodach (nie mylić z tą pierwszomajową) była pożegnalnym bankiecikiem grupy ludzi, trzęsących przez lata polskim państwem. Jednych czeka polityczna emerytura lub banicja (Kwaśniewski et consortes z SLD/SDPL), drugich nieprzyjemne rozliczenie z przeszłością i weryfikacja „historycznych zasług” (Wałęsa). Nic więc dziwnego, że „preziowie” pocieszali się butlą markowego wina. Nie wiem, czy dobrego, ale z pewnością czerwonego. Sądząc po znakomitym humorze wychodzącego z przyjęcia Aleksandra (może był i bruderszafcik?), opróżniono nie tylko tę butelkę. A piwniczka była dobrze zaopatrzona. Ciekawe, czy „czerwonym” smakowało wino „Monsignore” z prałatem na etykiecie? Tort owocowy, ze „zdjęciem rzymskim”, smakował na pewno. To na osłodę przed zbliżającą się nieubłaganie jesienią. Podobno „czarne sotnie” z PiS i LPR już zmieniły jedno słowo w popularnym niegdyś powiedzeniu „A na wiosnę, zamiast liści, będą wisieć komuniści”. Taka perspektywa przeraża autorytety III RP, z Redaktorem na czele.

Przyjrzyjmy się w najbliższych miesiącach uważniej mediom. Przyjrzyjmy się pracy sądów, prokuratorów. Skojarzmy pewne fakty, pozornie nie mające ze sobą niewiele wspólnego. Każdy instrument, każdy dźwięk oddzielnie niewiele mówi naszym uszom. Ale kiedy je połączymy i usłyszymy jednocześnie, to okaże się, że Orkiestra gra kolejną ciekawą melodię. ONI nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. ONI są wciąż bardzo mocni. Weźmy na przykład trzy ostatnie dni. Piątek – Kaczyński przegrywa w sądzie z Wachowskim. Skoordynowana, zmasowana akcja większości dziennikarzy i polityków pod hasłem „Kaczyński powinien wycofać się z wyborów prezydenckich”. Niedziela – sondaż prezydencki na zlecenie Polskiego Radia (akurat oni za często nie zlecają takich badań, i to też daje do myślenia). Sondaż przeprowadzony przez ośrodek związany de facto z SLD. Cimoszewicz na pierwszym miejscu! Triumf na lewicy, i ulga, że może jednak uda się zatrzymać Kaczora w marszu po władzę. Być może na tym urzędzie III RP ciąży jakaś klątwa. No bo spójrzmy, Jaruzelski, Wałęsa, Kwaśniewski... Następny Cimoszewicz? („Wolski”, „Bolek”, „Alek”, „Carex”) Też był na „urodzinowym Titanicu”. Zapewne w roli sternika, który zechce poprowadzić statek zwany III RP. Gdzieś niedaleko, gdzieś we mgle, czai się ona. Góra lodowa. A ONI tańczą wciąż... Kiszczak i Jaruzelski, Kulczyk i Mazur, Kuna i Żagiel, Michnik i Żakowski, Kwaśniewski i Wałęsa. Tam ciągle gra muzyka i oni tańczą wciąż...

P.S.

Czekam na ostateczne nawrócenie się Wałęsy i jego formalne wstąpienie do którejś z postkomunistycznych partii, bo nieformalnie to on od dawna należy do „lewonożnych”. Nie piłkarzy. Polityków.